piątek, 18 maja, 2012
Reklama

Cygne a la Polonaise

Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
cygne_a_laW czasie niedawnej przedwyborczej kampanii do brytyjskiego parlamentu doszło do dość kuriozalnej sytuacji. Przepytywany przez natarczywą starszą panią premier Brown salwował się ucieczką do samochodu, gdzie w zaciszu pachnącej tapicerki pofolgował sobie nazywając ja między innymi bigotką. I nic w tym specjalnego, gdyby nie fakt, że zapomniał wypiąć radiowego mikrofonu i cała Brytania usłyszała jego komentarz. Co to ma do rzeczy? Mianowicie pani Duffy z przeraźliwym jadem wypytywała premiera o fale emigrantów tzw. Eastern Europeans.

Tak więc jak to jest z "eastern european", imigracją w angielskich oczach?

W szczycie przedwyborczej kampanii temat ten zastąpił wszystkie inne. Istniejący klimat gospodarczy na wyspach jasno wskazywał, że ktokolwiek wygra będzie ciął, tak więc imigranci stali się łatwym łupem medialnym dla prasy i wyjców z PR. Telewizyjne statystyki wskazywały z zawziętością godną stachanowca, że przybywających do kraju pracowników z UE jest ponad 140 tys. rocznie, a wyjeżdżających zaledwie 60 tys. Warto wspomnieć, ze z przymrużeniem oka piękna pani z ekranu mówiąc „pracownicy z UE” rozumiała „bloody eastern europeans”.

Kiedy Polska dostała się do UE w maju 2004 roku tutejsze gazety pokazywały setki autobusów przemierzających Europę w kierunku Brytanii. W efekcie wyglądało to trochę jak zaawansowane czołówki hitlerowskich czołgów w Rosji ’41. Po chwili co większe stacje zostały oblężone przez koczujących Polaków, stało się to do tego stopnia dotkliwe, że zaczęto tworzyć specjalne fundacje mające na celu zorganizowanie im powrotu do kraju.

- Pity Borrow? Pity Borrow? Pytali się przyjezdni Anglików.
- Czego do diabła oni chcą? Żebrzą? Ale o co? Aaaa Peterborough!

Tam właśnie powstała największa koncentracja polskości po Londynie i Warszawie. Nasza polska natura i z pewnością generalna sytuacja gospodarcza wytworzona pod rządami  SLD spowodowała, że niewiele myśląc każdy kto nie miał pracy pakował się i wyjeżdżał na „saksy” do UK. Dzięki tej gwałtownej fali przejęliśmy w pełne posiadanie termin Eastern European, jakby sen się spełnił i znów XVI wieczna Polska  "od morza do morza" zalała UK.

Jak każda nacja także i Brytania ma swoje gazety, które zwracają się do najprostszego czytelnika, a nawet w tym bardziej skomplikowanym budzą te najprostsze uczucia – zawiść. Daily Mail, bo tak się nazywa ta zacna gazetka wzięła sobie nas na cel. Zresztą skądinąd cel dość prosty. Już od dawna nie wolno w UK pisać źle o kolorowych imigrantach, zostaje się wtedy  rasistą, bądź szerzy religijne niesnaski, a Polak jaki jest każdy widzi – biały, katolik i na dodatek nie ma prawa głosu. Co taki może zrobić? Przecież nie dźgnie nożem dziecka, bądź nie wysadzi się w metrze. Wiec hulaj dusza po nim. Ba! on na dodatek tak po cichu przyjdzie i naprawi cieknący kran za 1/100 tego, co tubylczy hydraulik.

Zaczęło się od niewinnego zajścia z łabędziem. Gdzieś na dzikich pustkowiach północnej Anglii, gdzie rzadko widuje się homo-sapiens, tubylec dostrzegł, jak dwóch mężczyzn (Polaków, bo dziwnie tak jak i jak i ofiara - „syczeli”)  tarmosi się z łabędziem. Postraszeni puścili ptaka i uciekli. Obrońca zwierzęcia oburzony zachowaniem "eastern europeans" natychmiast złożył raport o zajściu policji. Zainteresowała się tym także lokalna gazeta, a z jej artykułu Daily Mail i lawina runęła!. Polacy zjadają łabędzie w UK!. Widniało wielkimi literami na pierwszej stronie dziennika. Temat podchwyciły odpryski gazety, znamienite tytuły jak Daily Star, Daily News czy News of the World. Okazało się, że przysmakiem dzikusów ze wschodu są piękne białe ptaki, a co więcej ogromna ilość Polaków żeruje na państwowych zbiornikach wodnych wyżerając z nich ryby. Jednym słowem banda Gollumów. Ruszyły za tym akcje. Sam widziałem znak w parku z łabędziem i przekreślonym na nim nożem i widelcem. Lokalne spółdzielnie dostały nakaz drukowania ulotek po polsku jak należy się zachować w parku a jak w autobusie. 
Polacy nie wyszli łabędziom na zdrowie, nie byli tez lekkostrawni dla części Anglików żyjących na zasiłkach. W dokumencie BBC „Poles are Cominig!” kwiat młodzieży z legendarnego „Pity Borrow” zaraz po odebraniu zasiłku dla bezrobotnych, zapytany przez dziennikarza o to, co sądzi o imigracji, przeklina swój biedny los poszkodowanych przez tanią siłę roboczą.  Jednocześnie kiedy pada oferta pracy na polu za L7.00 na godzinę słyszymy: „Nie będę pracował z obcymi!”; „Prędzej bym się zaciągnął”. Dumna nacja ci pityborrowczycy. A fe easterneuropeans!. Polak pije i to dużo, a jak pije to kradnie, a jak kradnie to pewnie tez pobiera nielegalne zasiłki. Obraz zaczernia się coraz bardziej. Na koniec przyszło, że nawet świat artystów się na nas obraził. Jako że w Anglii funkcje sztuki i moralnej wyroczni przejęli telewizyjni kucharze, a jednemu z nich -  Worrallowi Thompsonowi w szczególności Polacy podpadli. Oficjalnie przyznał, że są najgorszymi kelnerami na świecie, i mało że zabierają miejsce pracy od lat okupowane przez Francuzów(!), to na dodatek zaniżają poziom zawodowy. „Strach pomyśleć jaki musi być poziom kelnerstwa w Polsce.”- oburza się gwiazda.

Mnie samemu  teraz  strach się wybrać do baru mlecznego. A nuż Polak poda niewłaściwą łyżkę do ruskich pierogów.
Ciężko pracujący hydraulik, kelner i noszący cegły budowlaniec stali się ostatecznie wrogami wszystkich Anglików, od nierobów po telewizyjne gwiazdy. Polak został diabłem wcielonym zabierającym miejsce pracy, obniżającym poziom usług i łypiącym pożądliwie na państwowe benefity. A jak naprawdę jest z Johnem Kowalskim z Pity Borrow? O tym niebawem.

Zajadając łabędzia wasz uniżony korespondent.

Dawid Laskowski

List 1. War of the Worlds made in Poland
List 2. O książkach na czasie

List 3. Jazzowe sploty losu

List 4. Księgarskie Fikcje
List 5. Strach się nie bać!
List 6. Londyńskie ulice
List 7. Potwór
List 8. Londyńskie biografie niemoralne

List 9. Oddech Londynu
List 10. Zawód: aktorka
List 11. Marysia
List 12. Nocne spacery

Dodaj do:

nasza-klasa.pl    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar

Komentarze  

 
0 #1 2010-06-18 14:45
hahahahahahah uśmiałam się, uwielbiam te mity i stereotypy kto idzie dziś wieczorem na bodziana z rożna?
Cytować
 
 
0 #2 2010-06-18 15:08
dobre! :)
Cytować
 
 
0 #3 2010-06-22 11:51
A skąd wiadomo, że ci od łabędzia uciekli? Przecież na wyspy, poza nielicznymi wyjątkami, jadą głównie prości, niewykształceni Polacy, nieudacznicy chcący nie robić nic, a dostawać papierki z wizerunkiem Elżbiety II, zamiast Kazimierza Wielkiego. Zeżarli łabędzia - to pewne.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.

Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.

Kod antysapmowy
Odśwież

Konkursy

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Czytelnicy piszą

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Dziewczyny Pd. Wielkopolski

Galerie

Reklama

Kalendarium

18/5/1908 - Zostało założone w Kaliszu Polskie Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet

18/5/1899 - Urodził się w Kaliszu Witold Jarnutowski, działacz sportowy założyciel klubu „Prosna Kalisz”; współzałożyciel Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu

18/5/1877 - Usankcjonowano w Kaliszu działalność Ochotniczej Straży Pożarnej

18/5/1829 - Urodził się w Bralinie Jan Dirbach mł., poeta, pedagog

18/5/1592 - Król Zygmunt III Waza powtórzył i potwierdził artykuły cechu piwowarów kaliskich

Zobacz wszystkie wydarzenia.
Naszą witrynę przegląda teraz 112 gości