Znalazłem ostatnio chwilę i obejrzałem sobie czeski film. Trochę się zastanawiałem czy przypadkiem nie obejrzeć jakiejś amerykańskiej sensacji - chodziło mi o relaks i półtorej godziny, co tu będziemy kryć, kojącej bezmyślności. Ostatecznie padło na "Do Czech razy sztuka", ponieważ film wpadł w rękę jako pierwszy, a ja nie miałem siły szukać dalej. Projekcja udała się, ja odszedłem od ekranu zadowolony, choc z niedosytem. Film był dobry, przyjemny, bardzo czeski w gruncie rzeczy.
Brakowało jednak, jak w większości znanych mi produckji naszych południowych sąsiadów, puenty, oczyszczającego epilogu: kary, nagrody, tryumfu sprawiedliwości lub wprost przeciwnie, pouczającego happy endu, po prostu jakiegoś sensownego zamknięcia kompozycji. Nic takiego nie znalazłem i stąd dojmujący brak katharsis.
Na czym zatem polega fenomen tylu czeskich produkcji, tych wszystkich "Jazd", "Butelek zwrotnych", czy innych "Zamknij się i zastrzel mnie"? Czesi przyjęli wypróbowaną przez Szekspira zasadę, że życie rzadko jest naprawdę tragiczne, naprawdę komiczne, pełne zapierających dech w piersiach przygód i bohaterów. Najczęściej, smutna to, czy może radosna prawda, jesteśmy bohaterami farsy. Czeskie filmy puenty są pozbawione, bo z naszego codziennego życia rzadko wynika jakaś sensowna puenta, prawie wcale nie pojawia się nagroda za dobre uczczynki a złe (moralnie na przykład) przynoszą często (o zgrozo!) przyjemność. Nasi południowi sąsiedzi uważnie obserwują i widzą, że życie w swej istocie jest pasmem chaotycznych wydarzeń, które rzadko kontrolujemy, a jak staramy się kontrolować to wygląda to często jeszcze bardziej żałośnie. Egzystencja prawie nigdy nie układa się we wzorową kompozycję, niczym antyczne sztuki teatralne - w koncu okazuje się, że niewiele zależy od nas a przekonanie, że tak jest długo zatruwa nam życie.
W produkcjach czeskich sąsiadów nie ma wyraźnej fabuły, bo takiej nie ma w naszej codzienności. Trudno coś zaplanować na dłużej. W końcu kto wie, co będzie za pięć minut. A drażniący brak końca, jasnego epilogu? Nie ma, być nie może. Życie idzie naprzód, a że kogoś zabraknie... Przyjdzie następny, lukę wypełni. Gdzie dobrzy i źli, winni i sprawiedliwi, upadli i święci? Nie ma niestety, bo i w rzeczywistości takich wyraźnych sylwetek nie ma tak wiele. Pośmiejemy się na takim filmie? Pośmiejemy się ale rechotu nie będzie. Popłaczemy chociaż? Może i wzruszymy się czasem ale chusteczki nie użyjemy.
Czas na puentę, której w myśl powyższych wynurzeń nie będzie.
Tomek Staszczyk
Na czym zatem polega fenomen tylu czeskich produkcji, tych wszystkich "Jazd", "Butelek zwrotnych", czy innych "Zamknij się i zastrzel mnie"? Czesi przyjęli wypróbowaną przez Szekspira zasadę, że życie rzadko jest naprawdę tragiczne, naprawdę komiczne, pełne zapierających dech w piersiach przygód i bohaterów. Najczęściej, smutna to, czy może radosna prawda, jesteśmy bohaterami farsy. Czeskie filmy puenty są pozbawione, bo z naszego codziennego życia rzadko wynika jakaś sensowna puenta, prawie wcale nie pojawia się nagroda za dobre uczczynki a złe (moralnie na przykład) przynoszą często (o zgrozo!) przyjemność. Nasi południowi sąsiedzi uważnie obserwują i widzą, że życie w swej istocie jest pasmem chaotycznych wydarzeń, które rzadko kontrolujemy, a jak staramy się kontrolować to wygląda to często jeszcze bardziej żałośnie. Egzystencja prawie nigdy nie układa się we wzorową kompozycję, niczym antyczne sztuki teatralne - w koncu okazuje się, że niewiele zależy od nas a przekonanie, że tak jest długo zatruwa nam życie.
W produkcjach czeskich sąsiadów nie ma wyraźnej fabuły, bo takiej nie ma w naszej codzienności. Trudno coś zaplanować na dłużej. W końcu kto wie, co będzie za pięć minut. A drażniący brak końca, jasnego epilogu? Nie ma, być nie może. Życie idzie naprzód, a że kogoś zabraknie... Przyjdzie następny, lukę wypełni. Gdzie dobrzy i źli, winni i sprawiedliwi, upadli i święci? Nie ma niestety, bo i w rzeczywistości takich wyraźnych sylwetek nie ma tak wiele. Pośmiejemy się na takim filmie? Pośmiejemy się ale rechotu nie będzie. Popłaczemy chociaż? Może i wzruszymy się czasem ale chusteczki nie użyjemy.
Czas na puentę, której w myśl powyższych wynurzeń nie będzie.
Tomek Staszczyk
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
-
Kalisz: “Roman Polański: moje życie” i "Nietykalni” - bilety rozdane Reżyserem filmu “Roman Polański: moje...
-
Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników Liderzy grup Smokestack i Ścigani wystąpią...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
-
Więcej…
Poczwórna dawka metalowej muzyki została zaaplikowana w niedzielny wieczór bywalcom klubu Pod Muzami. Gwiazdą wieczoru był zespół PimpWalk z Pleszewa, który promuje album "Accidentally On Purpose".
-
Więcej…
Od pewnego czasu na ulicach Kalisza można zobaczyć nietypowy autobus. To San H100B, który w Kaliszu służył w pradawnych czasach. Teraz powrócił jako atrakcja turystyczna.
Ostatnie komentarze
- Tele tego wszystkiego do ogarnięcia, że aż się odechcie...
- Koszula w drobne paski. Krawat stonowany nie wzorzysty...
- Oj, polonisto po UJ (Uniwersytet Jarociński). Z dużej ...
- A NA PORTALU RADYJA CENTRUM BYŁ OBOJNIAK? POWTÓRZĘ WIĘ...
- Zegareczki, spineczki, loczek. Krawat w paski do koszul...
- Byłem na recitalu Pani Emilii Komarnickiej-bardzo polec...
- Nieładnie Panie Janie! Nasz Kościół mówi wyraźnie: "Ora...
- Panie Janku "ojczyzna" to rzeczownik pospolity - pisze...
- Ja napisałbym Ojczyzny, ale młody POlityczny motłoch, j...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Niech żyją studenci!
- Brodka na zakończenie święta studentów
- Kalisz: Bezdomna sztuka w schronie
- Kalisz: Malarstwo Natalii Czarcińskiej w kaliskim teatrze
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Solidarność będzie rozwieszać plakaty
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- Kalisz: Jon Gomm wystąpi w CKiS
- Kalisz: Jubileusz kaliskich kajakarzy
- Ostrów Wielkopolski: Rekrutacja stażystów do końca maja
Kalendarium
Naszą witrynę przegląda teraz 93 gości






Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.