Kilka dni temu znikł. Cicho, bez uprzedzenia i podstępnie. Wynieśli, nie mówiąc nic. Krzyż, który podzielił Polaków, znalazł się w kaplicy Pałacu Prezydenckiego. Część polityków odetchnęła z ulgą, lecz u drugiej sytuacja wywołała moralne mdłości. Obie strony zapomniały o tym, po co i dlaczego krzyż został postawiony i co jest naganne, wykorzystały istniejący podział dla własnych interesów, zapominając, że posługują się symbolem religijnym.
Pozwolę sobie, mam nadzieję, że z lekką ironią spojrzeć na całe zajście. Dlaczego z ironią spytacie? Otóż nie pozostaje nic innego, bo cała sytuacją stała się farsą, przekroczyła granice dobrego smaku. Z każdej strony.
Zacznijmy od spodu, czyli grupy zapaleńców, którzy niczym mistrzowie surwiwalu, przetrwali na Krakowskim Przedmieściu kilka tygodni, bez łazienek, toalet i o ile mnie pamięć nie myli, bez miejsc, gdzie za rozsądną cenę można byłoby coś zjeść. Warszawa, jak wiadomo, do najtańszych nie należy. Umiejętności przetrwania w trudnych warunkach to nie wszystko. Ci ludzie, gdy tylko nadarzyła się okazja, wykrzykiwali przykre dla reszty społeczeństwa hasła. Nośne, uniwersalne ale i obraźliwe stwierdzenie, że "tu jest Polska" miało zdaje się podkreślać, iż prawdziwi Polacy to wyłącznie Ci, którzy łączą się nimi. Trzymając w rękach flagi z symbolem kotwicy AK, Solidarnościowe V, pokazywali i nadal pokazują swoją zaciekłość i jednoznaczne poglądy. Skąd związek z Armią Krajową, Solidarnością? Do tej pory jest to dla mnie niezrozumiałe, uznaję to za nadużycie i próbę przewłaszczenia.
Tymczasem pojawiła się druga grupa. Wśród nich człowiek przebrany za Elvisa Presleya, pozdrawiający z okien "domu bez kantów" ktoś w przebraniu papieża. Do dzisiaj mam przed oczami obrazek, jak jeden z prowadzących fakty zawiesił głos, gdy zobaczył, że Elvis podąża pod krzyż. Poza wyraźnym postaciami byli też przeciętni, zwyczajnie wyglądający ludzie, którym sytuacja się nie podoba. Do nich dołączali nieśmiałe politycy, z których można pogratulować odwagi Januszowi Palikotowi. Palikot, słynący z odważnych wypowiedzi i dość często obrazujący swoje poglądy niewybrednymi gadżetami, nazwał stojący przed Pałacem Prezydenckim krzyż, meblem.
Z całego zgromadzenia daje się jeszcze zauważyć, o ile bardziej trafnym nie byłoby określenie nie zauważyć, grupę rządzących. Ani PO, wyłączając Palikota, ani PSL nie wdawali się zbyt ochoczo w dyskusje na temat krzyża. Dopiszę tu z nieśmiałością jeszcze hierarchów katolickich, którzy ku mojemu zdziwieniu stwierdzili niemal jednogłośnie, że krzyż to nie ich problem, że to nie oni rozpętali całe zamieszanie i że w zasadzie nie mają w tej sprawie nic do zrobienia. Przypomina mi się scena, gdzie obrońcy krzyża odprawiali egzorcyzmy nad księdzem, podczas próby przeniesienia krzyża. Wierni okazali nieposłuszeństwo hierarchii, jednocześnie nie otrzymując, zasłużonej w moim mniemaniu, kary.
Tymczasem my Polacy, zagubieni w codziennej gonitwie, wierzący i niewierzący, bardziej lub mniej zaangażowani w parapolityczne niesnaski, zostaliśmy w zajście automatycznie wmieszani. W tej materii trudno będzie zająć pozycję neutralną, bo wiara przeplotła się zbyt mocno z polityką. Część wspólna tych dwóch światów, miast być jak najmniejsza, była dominująca. Zupełnie niepotrzebne skrzyżowanie.
Poprzednie:
Konglomerat iluzji
Pozwolę sobie, mam nadzieję, że z lekką ironią spojrzeć na całe zajście. Dlaczego z ironią spytacie? Otóż nie pozostaje nic innego, bo cała sytuacją stała się farsą, przekroczyła granice dobrego smaku. Z każdej strony.
Zacznijmy od spodu, czyli grupy zapaleńców, którzy niczym mistrzowie surwiwalu, przetrwali na Krakowskim Przedmieściu kilka tygodni, bez łazienek, toalet i o ile mnie pamięć nie myli, bez miejsc, gdzie za rozsądną cenę można byłoby coś zjeść. Warszawa, jak wiadomo, do najtańszych nie należy. Umiejętności przetrwania w trudnych warunkach to nie wszystko. Ci ludzie, gdy tylko nadarzyła się okazja, wykrzykiwali przykre dla reszty społeczeństwa hasła. Nośne, uniwersalne ale i obraźliwe stwierdzenie, że "tu jest Polska" miało zdaje się podkreślać, iż prawdziwi Polacy to wyłącznie Ci, którzy łączą się nimi. Trzymając w rękach flagi z symbolem kotwicy AK, Solidarnościowe V, pokazywali i nadal pokazują swoją zaciekłość i jednoznaczne poglądy. Skąd związek z Armią Krajową, Solidarnością? Do tej pory jest to dla mnie niezrozumiałe, uznaję to za nadużycie i próbę przewłaszczenia.
Tymczasem pojawiła się druga grupa. Wśród nich człowiek przebrany za Elvisa Presleya, pozdrawiający z okien "domu bez kantów" ktoś w przebraniu papieża. Do dzisiaj mam przed oczami obrazek, jak jeden z prowadzących fakty zawiesił głos, gdy zobaczył, że Elvis podąża pod krzyż. Poza wyraźnym postaciami byli też przeciętni, zwyczajnie wyglądający ludzie, którym sytuacja się nie podoba. Do nich dołączali nieśmiałe politycy, z których można pogratulować odwagi Januszowi Palikotowi. Palikot, słynący z odważnych wypowiedzi i dość często obrazujący swoje poglądy niewybrednymi gadżetami, nazwał stojący przed Pałacem Prezydenckim krzyż, meblem.
Z całego zgromadzenia daje się jeszcze zauważyć, o ile bardziej trafnym nie byłoby określenie nie zauważyć, grupę rządzących. Ani PO, wyłączając Palikota, ani PSL nie wdawali się zbyt ochoczo w dyskusje na temat krzyża. Dopiszę tu z nieśmiałością jeszcze hierarchów katolickich, którzy ku mojemu zdziwieniu stwierdzili niemal jednogłośnie, że krzyż to nie ich problem, że to nie oni rozpętali całe zamieszanie i że w zasadzie nie mają w tej sprawie nic do zrobienia. Przypomina mi się scena, gdzie obrońcy krzyża odprawiali egzorcyzmy nad księdzem, podczas próby przeniesienia krzyża. Wierni okazali nieposłuszeństwo hierarchii, jednocześnie nie otrzymując, zasłużonej w moim mniemaniu, kary.
Tymczasem my Polacy, zagubieni w codziennej gonitwie, wierzący i niewierzący, bardziej lub mniej zaangażowani w parapolityczne niesnaski, zostaliśmy w zajście automatycznie wmieszani. W tej materii trudno będzie zająć pozycję neutralną, bo wiara przeplotła się zbyt mocno z polityką. Część wspólna tych dwóch światów, miast być jak najmniejsza, była dominująca. Zupełnie niepotrzebne skrzyżowanie.
Poprzednie:
Konglomerat iluzji
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
-
Kalisz: “Roman Polański: moje życie” i "Nietykalni” - bilety rozdane Reżyserem filmu “Roman Polański: moje...
-
Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników Liderzy grup Smokestack i Ścigani wystąpią...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
-
Więcej…
Poczwórna dawka metalowej muzyki została zaaplikowana w niedzielny wieczór bywalcom klubu Pod Muzami. Gwiazdą wieczoru był zespół PimpWalk z Pleszewa, który promuje album "Accidentally On Purpose".
-
Więcej…
Od pewnego czasu na ulicach Kalisza można zobaczyć nietypowy autobus. To San H100B, który w Kaliszu służył w pradawnych czasach. Teraz powrócił jako atrakcja turystyczna.
Ostatnie komentarze
- Tele tego wszystkiego do ogarnięcia, że aż się odechcie...
- Koszula w drobne paski. Krawat stonowany nie wzorzysty...
- Oj, polonisto po UJ (Uniwersytet Jarociński). Z dużej ...
- A NA PORTALU RADYJA CENTRUM BYŁ OBOJNIAK? POWTÓRZĘ WIĘ...
- Zegareczki, spineczki, loczek. Krawat w paski do koszul...
- Byłem na recitalu Pani Emilii Komarnickiej-bardzo polec...
- Nieładnie Panie Janie! Nasz Kościół mówi wyraźnie: "Ora...
- Panie Janku "ojczyzna" to rzeczownik pospolity - pisze...
- Ja napisałbym Ojczyzny, ale młody POlityczny motłoch, j...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Niech żyją studenci!
- Brodka na zakończenie święta studentów
- Kalisz: Bezdomna sztuka w schronie
- Kalisz: Malarstwo Natalii Czarcińskiej w kaliskim teatrze
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Solidarność będzie rozwieszać plakaty
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- Kalisz: Jon Gomm wystąpi w CKiS
- Kalisz: Jubileusz kaliskich kajakarzy
- Ostrów Wielkopolski: Rekrutacja stażystów do końca maja
Kalendarium
Naszą witrynę przegląda teraz 196 gości





Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.