piątek, 18 maja, 2012
Reklama

Tako rzecze Komarnicki

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Witam Państwa na dzisiejszych zawodach żużlowych. Gospodarze przygotowali dziś basen w wyjątkowo staranny sposób. Zapowiada się pasjonujące widowisko. Goscie już szykują kąpielówki i wyciągają ręczniki. Tomasz Gollob znany z umiejętności wyczucia panujących warunków zanurzył duży palec u nogi w wodzie. Twardy odczynnik wskazuje, że dziś będą liczyły się tylko starty. Uparty Nicki Pedersen przygląda się z zazdrością rurce do oddychania Jasona Crumpa. Pytanie, czy spełnia ona tegoroczne wymogi FIM i skutecznie tłumi plusk płetw zawodnika? Już za chwilę charakterystyczne cztery kolory czepków na starcie.

Ten humorystyczny wstęp wcale nie jest tak daleki od rzeczywistości - jeśli ktoś widział zdjęcia krośnieńskiego toru bądź wyglądający jak samotna wyspa na morzu obiekt częstochowskich Lwów. Połowa sezonu rozgrywek żużlowych za nami. Czas na podsumowania. Tylko czy jest co oceniać, jeśli w niektórych przypadkach dysproporcja rozegranych meczów wynosi nawet pięć spotkań!. 

Kontrowersyjna sprawa tłumików, późny początek sezonu, tragedia smoleńska i związana z nią żałoba narodowa, a na koniec niesprzyjająca aura  z  powodzią na czele, całkowicie pokrzyżowały żużlowy grafik. Niestety pula dostępnych terminów rezerwowych topnieje w oczach i wygląda na to, że aby nadgonić „zatopione” rozgrywki zobaczymy pod koniec lata istny maraton żużlowy. 


Co  słychac w lokalnym żA_copyużlu. Tegoroczne zwycięstwa ŻKS Ostorovii mogą cieszyć każdego fana szlaki znad Ołoboku. Szczególnie po tragicznym końcu ubiegłorocznego sezonu, kiedy to ostrowski klub przestał właściwie istnieć. Wbrew regule, idący na dno statek opuszczony został najpierw przez kapitana, a potem przez szczury. Miejmy nadzieję, że nowy zarząd uniknie błędów przeszłości i nie zobaczymy wielkich długów, kuriozalnych meczów, składów na kredyt i rozpraw sądowych związanych z korupcją. Nawiązując do ostatniego punktu, aktualna rewizja sprawy nakazana przez kaliski sąd okręgowy powinna być przypomnieniem dla klubu, że do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy. Jednym słowem życzę ŻKSowi bardziej nauki na błędach niż grubej kreski. A co na torze? Kolejne domowe zwycięstwa oraz zacięty mecz z Polonią Piła. Na dodatek wywieziony punkt bonusowy z Krosna po istnym horrorze dziurawego toru wypełnionego wodą i karetek na sygnale. Widać, że zbudowany od podstaw i na ostatni gwizdek GKSZ ma zapał i udowadnia, że potrafi walczyć. Jest też kolejny akcent humorystyczny w postaci powrotu na tor Roberta Sawiny, powrotu właśnie w barwach Ostrovii. Nieco wisielczy to humor szczególnie, że inne kluby, jak Polonia Piła z Tomaszem Bajerskim (alias Tomaszem B.) i Włókniarz Częstochowa z Szombierskim dołączają do tej nieco nekrofilskiej tendencji. Nadchodząca seria meczów wyjazdowych (łódzka gorzka pigułka i słodki pilski cukierek już za nami) będą próbą dla działaczy, fanów i zawodników.

Rzućmy teraz okiem na najwyższe żużlowe salony. Jak się ma arystokracja światowego żużla - jedyna i niepowtarzalna Ekstraliga. 

Wyścig trwa, a w tym roku wydaje się być on o wszystko. Odchudzone budżety klubowe w wyniku niekorzystnego klimatu gospodarczego, a co za tym idzie niechęć sponsorów, powodują, że oczekiwania i desperacja rosną. Jeśli nie będzie wyników będzie bardzo trudno zamknąć sezon i przygotować się do następnego. Na pewno nie pomoże sytuacji mała frekwencja na stadionach. Istnieją oczywiście wyjątki, jak Stal „Galacticos” Gorzow. 


B_copyJeszcze rok temu za głowę można byłoby się z niedowierzania złapać na myśl o mariażu Tomka Golloba i Nickiego Pedersena, chyba że rzucanie w siebie rękawicami można uznać za rodzaj zalotów godowych. A tu nagle mamy najbardziej niespodziewaną parę w Gorzowskiej Stali i, o dziwo, małżeństwo owocuje przynosząc oczekiwane punkty w żużlowej tabeli. Jak to się stało? To dość proste, jak się ma za prezesa -  Midasa Speedwaya Komarnickiego. Kiedy wszyscy oszczędzają - on wydaje. Ku uciesze „elity” z Gorzowa i na złość wstrętnym „falubazom”.
Kiedy pojawia się problem juniorski (w zeszłym sezonie był on medialny w tym zmieciono gorzowskich juniorów pod dywan)  prezes wyciąga z kieszeni leszczyńską sierotę: Przemysława Pawlickiego. Koszt wydaje się nieistotny. Ale cóż, zawsze przecież dotknięciem dłoni można zamienić jakiegoś szarego działacza sportowego w złoty posąg i fundusze się znajdą. Na ile taka polityka okaże się owocna zobaczymy, zresztą prezes może zamienić w ten drogocenny kolor nawet  trzeci krążek - brązowy. Remis we Wrocławiu i „pat” w lubuskich derbach pokazują, że z trzema przyzwoicie punktującymi zawodnikami będzie trudno. Wszystko na barkach Tomasza Gapińskiego i sekundującego mu David Ruuda. Jeśli ta para złapie formę „Galaktikos” będzie groźny do końca. Cieszy też postawa i dyspozycja Pawlickiego, ten junior leszczyńskich byków dużo lepiej zachowuje się na torze, niż na salach rozpraw z rodzimym klubem. Zwycięstwo z Motoareny i w GorzC_copyowskiej "nodze" lubuskich derbów są w dużej mierze jego zasługą. I tylko co zrobi Stal, jeśli na finał przyjdzie jej się spotkać z królową Unia Leszno, w takim przypadku młody Pawlicki ma zakaz występu. Zapomniałbym! Prezes dotknie kolejnego działacza i zakontraktuje kolejny talent.

Magia prysła, oczywiście magia numerków w tabeli przy nazwie Falubaz. Ta prawdziwa magia stadionu przy Wrocławskiej i jej kibiców nadal cieszy oko i tylko czasem wykręca ucho hałasem rzucanych krzesełek na tor. Po przegranym początku sezonu, opóźnieniu z przebudową toru nawet myszka z plastrony wydaje się jakaś przybita i bezradna. A przepraszam - to nie myszka, to trener Żyto. Chodzą słuchy, że jak chce wyjść na miasto musi przypiąć sobie wąsy dla niepoznaki. Wiecznie uśmiechnięty Greg Hancock, który zastąpił Grzegorza Walaska też przestał się uśmiechać. Miało być solidnie, dwucyfrowo a są tyły i dziecinne pomyłki na trasie. Forma sympatycznego jankesa zarówno w serii Grand Prix, jak i ekstralidze nie przypomina w niczym tej ze zeszłego roku. Co gorsza, Rafał Dobrucki dołącza do listy skarg i wniosków kibiców z Zielonej Góry. Kiedy jeszcze dojdzie do tego przesunięcie kolejnego Grzegorza (Zengoty) z juniorów do seniorów to robi się wielka, niczym Motoarena, dziura w składzie. Jeden Patryk Dudek jej nie wypełni. Może nasz lokalny, kalisE_copyki talent Sówka? Kaliszanin na mistrza? Tego w żuzlu nie było. Jest jeszcze jedna nadzieja - trener Żyto ma tajną broń - trzymanego w ukryciu Iversena. Że żartuje? Zobaczymy. 

Ja mu zagrywam Kasprzaka a on mi tu Kołodziejem i zabiera pulę. Tak wygląda na przykładzie pokerowej rozgrywki wymiana pomiędzy żużlowymi Uniami, leszczyńską i tarnowską. Kto wyszedł na tym lepiej? Widać to było najlepiej podczas leszczyńskiej edycji Grand Prix. Gdyby nie szarża na Sayfutdinova Janusz Kołodziej być może stanąłby wspólnie z Jarkiem Hamplem na żużlowym podium.
Byki po fatalnym sezonie 2009 wydają się być faworytem po ekstraligową koronę. Pewnym i  ciekawym faworytem, bo z odrodzonym Damianem Balińskim i jadącym życiówkę Hampelskim (swoją drogą, ciekawe ilu ludzi obstawiało przed sezonem, że w momencie, kiedy piszę te słowa, będzie on liderem klasyfikacji Grand Prix zaraz obok Tomka Golloba?) zespół ten może zapewnić wysokiej klasy widowisko, co pokazał mecz inauguracyjny w Gorzowie, że nie wspomnę o praniu, jakie sprawiły byki toruńskim aniołom.

Anioły bez skrzydeł? Czy może upadłe anioły? Utarło się, że w Toruniu są najsłodsze pierniki, najpolski Kopernik i najlepszy stadion żużlowy na świecie. Motoarena jednak skrzydeł aniołom nie dodaje. Ciężko jest znaleźć odpowiedź na pytanie: co jest nie tak? Być może odpowiedz brzmi: jest za dobrze, więc zróbmy coś źle? Oglądając pojedynek Unibaxu z Gorzowem przecierałem oczy ze zdumienia. Jak to możliwe, że tylko 5 tysięcy widzów przyszło na szlagier kolejki?. Czyżby szła  równocześnie telewizyjna transmisja finałów "Tańcząc Nago na Wodzie" bądź "Ja mam talent i wam go pokażę"?.
 Mikroskopijna frekwencja na najwspanialszym stadionie żużlowym świata zastanawia. Najdziwniejsze, że tej frekwencji sekunduje dyspozycja wicemistrza Polski. Miedziński, Jaguś, Sullivan to są nazwiska bohaterów czarnego sportu, prawdziwych wojowników, a przywołani giną gdzieś w szarzyźnie żużlowego obłoku. Wymiana Roberta Kościechy na Hansa Andersena miała przywołać zwycięski nastrój sezonu 2008, a w zamian mamy przy powyższych nazwiskach żużlowy hieroglif - (0*,1,w,u,d,0*). Nie najlepsza to laurka dla ambasady polskiego żużla.  

Jak przyrządzić groch z kapustą po duńsku? Prosto. Bierze się na dwa sezony małego wzrostem Kennetha Bierre, wrzuca się go do składu Betardu WTSu Wrocław, dodaje się posiekany wynik i dużą kompromitację na własnym stadionie. Następnie nie płaci się Bjerre przez pewien czas, wtedy on sam uchyla wiekF_copyo i pozwala żeby smród potrawy rozniósł się na całą Polskę. Na okrasę dorzuca się szczyptę duńskich przypraw: "nie ma kasy nie ma muzyki" i "jak nie ma kasy to mnie nie zobaczycie". 
Wrocławskim fanom nie śniło się, że sytuacja z zeszłego roku może się powtórzyć. Przecież już samo wyrzucenie Scotta Nicholls'a i Davey'go Watt'a wzmocniło skład. Kiedy na dodatek wrócił wspomniany Duńczyk oraz Piotr Świderski mogło być tylko lepiej. 
A co mamy?. Wspomniany groch z kapustą. Sezon Crumpa wydaje się być nadal napiętnowany zeszłoroczną kontuzją z Belle Vue. Aussie jeździ nierówno, a kratkowanego tempa dotrzymuje mu Daniel Jeleniewski, który przed sezonem niby chciał odejść z WTSu, ale został. Na torze tez niby wygrywa, ale zostaje... w tyle. Wobec absencji małego Duńczyka i kontuzjowanego Świdra, człowiekiem orkiestrą staje się Leon Madsen. I to przypadek doskonale pokazujący zmysł trenera Cieślaka. Młody Duńczyk (nie mylić z "małym") na "pożyczonym" klubowym motocyklu  przywozi cenne punkty. 
Zobaczymy, czy powtórzy się dramat z sezonu 2009, kiedy to zabrakło WTSowi kilku punktów, aby zdobyć bonusy i znaleźć się w play offach. Jedno jest pewne - Kenneth ma dwa miejsca na żużlowej mapie, które powinien omijać: Rzeszów i Gdańsk, a coraz wyraźniej szykuje mu się trzecie: Wrocław.

Reszta żużlowego salonu, czyli Polonia Bydgoszcz, Unia Tarnów jak i Włókniarz Częstochowa okazuje się w tym roku bardzo wyrównanym "dołem" tabeli. Ciężko jest wyrokować komu przyjdzie opuścić ekstraligowe niebo. Utrzyma się ten, kto lepiej zagospodaruje pozyskanego Grzegorza Walaska, wyciśnie ostatnie soki z odrodzonego Jonasa Davidssona, czy naprawi wyraźnie popsutego Krzyśka Kasprzaka. Odpowiedź w październiku.

Dawid Laskowski

List 1. War of the Worlds made in Poland
List 2. O książkach na czasie

List 3. Jazzowe sploty losu

List 4. Księgarskie Fikcje
List 5. Strach się nie bać!
List 6. Londyńskie ulice
List 7. Potwór
List 8. Londyńskie biografie niemoralne

List 9. Oddech Londynu
List 10. Zawód: aktorka
List 11. Marysia
List 12. Nocne spacery
List 13. Cygne a la Polonaise

Dodaj do:

nasza-klasa.pl    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar

Komentarze  

 
0 #1 2010-07-01 15:03
Piekne
Cytować
 
 
0 #2 2010-07-01 17:39
i ważne!
Cytować
 

Dodaj komentarz

Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.

Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.

Kod antysapmowy
Odśwież

Konkursy

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Czytelnicy piszą

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Reklama

Dziewczyny Pd. Wielkopolski

Galerie

Reklama

Kalendarium

18/5/1908 - Zostało założone w Kaliszu Polskie Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet

18/5/1899 - Urodził się w Kaliszu Witold Jarnutowski, działacz sportowy założyciel klubu „Prosna Kalisz”; współzałożyciel Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu

18/5/1877 - Usankcjonowano w Kaliszu działalność Ochotniczej Straży Pożarnej

18/5/1829 - Urodził się w Bralinie Jan Dirbach mł., poeta, pedagog

18/5/1592 - Król Zygmunt III Waza powtórzył i potwierdził artykuły cechu piwowarów kaliskich

Zobacz wszystkie wydarzenia.
Naszą witrynę przegląda teraz 189 gości