Wyspa Ruhnu
Dawno nie odwiedzałem Estonii, kraju który tak bardzo polubiłem za jego mieszkańców, no i saunę w każdym porcie. Czym dalej zawieje nas na północ, tym czeka więcej atrakcji. Do niesamowitej magii sauny nie musiałem się długo przekonywać. Ale dzisiaj nie o tym. Wróćmy do Estonii, kraju bardzo ciekawego. Niedawno odkryliśmy niesamowitą wyspę na środku Zatoki Ryskiej. Wyspę o wdzięcznej nawie Ruhnu. Na niespełna 12 kilometrach kwadratowych mieszka 60 osób. Po wyjściu na brzeg i po minięciu pierwszego znaku drogowego miejsce ochrzciliśmy mianem wyspy z jedną drogą. I dosłownie tak było. Przez środek wyspy prowadziła jedyna asfaltowa droga. Potem było już tylko ciekawiej. Nie minęło 5 minut a ktoś krzyknął że widzi nogi wystające z rowu. Wszyscy pobiegliśmy w miejsce, gdzie z ziemi wystawała połowa motocykla i dwa kalosze. Rzuciliśmy się na ratunek! Sam osobiście zabrałem się za wyciąganie motocyklisty za kalosze. Zaparłem się ile miałem tylko siły... wylądowałem po drugiej stronie drogi z pięknym czarnym gumowym butem w dłoni. W piachu nadal została noga, która okazała się drewnianym patykiem. No i wtedy doznaliśmy olśnienia, a dokładniej zobaczyliśmy tabliczkę informującą o wypadku, który wydarzył się, ale 8 lat temu, a to niczym pomnik ma o tym przypominać. Bardzo dosłowna przestroga. Chwila ciszy i idziemy dalej.
Od strony portu nadjechała ciężarówka. Długo się nie zastanawiając nasza koleżanka przebiega na drugą stronę ulicy oznajmiając, że dalej jedziemy auto-stopem. Za minutę siedzieliśmy już na pace furgonetki, razem z kilkoma już jadącymi nią osobami. Zdążyliśmy się przywitać, a już trzeba było wysiadać – koniec drogi, która ma niecałe 3,5 kilometra. Na wyspie odnaleźliśmy sklep, dwa konie, dwa kościoły: nowy i stary, latarnie morską i całe kolonie ślimaków. Po zwiedzaniu wyspy z mapą w ręku (tak, nabyliśmy mapę mimo tego, że była to wyspa z jedną droga mierzącą 3,5 kilometra), udaliśmy się z powrotem do portu. I tym razem nie obyło się bez jazdy samochodem jednego z 60 mieszkańców wyspy. Był to samochód pięcioosobowy. Nas była szóstka plus siódmy kierowca. Estończyk nie widział przeciwwskazań, w końcu bagażnik miał duży. Tak dojechaliśmy do portu, wysiedliśmy, a nasz kierowca odjechał z powrotem w stronę miasteczka. To się nazywa bezinteresowność. Nic, trzeba płynąć dalej. Cel – Finlandia.
Wyspa Ruchnu zginęła za widnokręgiem, a my z naładowanymi akumulatorami, bez wątpienia dzięki mieszkańcom wyspy, korzystaliśmy z uroków chwilowej poprawy pogody. Leniwie w promieniach słońca dopłynęliśmy do wejścia do cieśniny Muhu Vain, łączącej wody Zatoki Ryskiej z Zatoką Fińską. Prognozy raczej sztormowe, zbliżał się wieczór, więc zdecydowaliśmy się na przycumowanie do przystani promowej w miejscowości Virtsu. Tak naprawdę potem okazało się, że miejscowość Virtsu nie istnieje a jest to jedynie nazwa przystani, z której można było popłynąć na pobliską wyspę po drugiej stronie cieśniny. Noc upłynęła dość nerwowo. Zapowiadany sztormowy wiatr stał się faktem, co pewien czas sprawdzaliśmy czy nie odpływamy razem z pomostem i czy liny trzymają. Wyjście zaplanowaliśmy na 5 rano, kiedy miało zrobić się jasno, a wiatr słabszy. Jednym z powodów, dla których nie chcieliśmy przechodzić przez cieśninę Muhu Vain nocą, był fakt posiadania mało dokładnej rosyjskiej mapy. No nic, 5 rano - pobudka. Nawet nie miałem sumienia budzić załogi: wiało mocno, a do tego zaczął padać deszcz. Decyzja – poczekamy jeszcze kilka godzin na rozwój wydarzeń. W końcu pod osłoną chmur ruszyliśmy na podbój przejścia. Wiatr 7 w skali beauforta, fala, ale humory dopisywały. Płynęliśmy żwawo pod dość okrojonymi żaglami, a łódka kolejny raz zaskakiwała swoją zwinnością. No tak, ale pływanie pływaniem, a tu niepostrzeżenie wszyscy zrobili się głodni. Co tu robić, trzeba coś ugotować. Zaproponowałem naleśniki, moja dzielna załoga choć z niedowierzaniem, wyraziła wielką aprobatę. To do dzieła. Garnek raz. Szklanka mąki. Szklanka mleka. Jajko. Cukier. Sól. Wszystko dokładnie wymieszać. Z tym nie było problemów. W środku w jachcie tak bujało, że wystarczyło uważać żeby się nie wylało, a mieszanie pozostawić falom. Teraz tylko usmażyć nasz obiad. No i tu fale okazały się pomocne, tak bujały łódką, że pomagały w sprawnym przerzucaniu naleśników na patelni. Bilans obiadowy ukształtował się następująco: po 5 naleśników na głowę plus jeden do podziału na wszystkich i trochę ciasta porozlewanego tu i tam.
Wieczorem odnotowaliśmy w dzienniku kolejny sukces nawigacyjny. Byliśmy już w Zatoce Fińskiej. Niebo zasnuło się purpurowymi chmurami. Czerwony zachód słońca prognozuje wietrzną pogodę. Czekała nas ciężka noc w drodze do Finlandii.
Kapitan Jachtowy Bartłomiej Czarciński
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
-
Kalisz: “Roman Polański: moje życie” i "Nietykalni” - bilety rozdane Reżyserem filmu “Roman Polański: moje...
-
Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników Liderzy grup Smokestack i Ścigani wystąpią...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
-
Więcej…
Poczwórna dawka metalowej muzyki została zaaplikowana w niedzielny wieczór bywalcom klubu Pod Muzami. Gwiazdą wieczoru był zespół PimpWalk z Pleszewa, który promuje album "Accidentally On Purpose".
-
Więcej…
Od pewnego czasu na ulicach Kalisza można zobaczyć nietypowy autobus. To San H100B, który w Kaliszu służył w pradawnych czasach. Teraz powrócił jako atrakcja turystyczna.
Ostatnie komentarze
- Tele tego wszystkiego do ogarnięcia, że aż się odechcie...
- Koszula w drobne paski. Krawat stonowany nie wzorzysty...
- Oj, polonisto po UJ (Uniwersytet Jarociński). Z dużej ...
- A NA PORTALU RADYJA CENTRUM BYŁ OBOJNIAK? POWTÓRZĘ WIĘ...
- Zegareczki, spineczki, loczek. Krawat w paski do koszul...
- Byłem na recitalu Pani Emilii Komarnickiej-bardzo polec...
- Nieładnie Panie Janie! Nasz Kościół mówi wyraźnie: "Ora...
- Panie Janku "ojczyzna" to rzeczownik pospolity - pisze...
- Ja napisałbym Ojczyzny, ale młody POlityczny motłoch, j...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Niech żyją studenci!
- Brodka na zakończenie święta studentów
- Kalisz: Bezdomna sztuka w schronie
- Kalisz: Malarstwo Natalii Czarcińskiej w kaliskim teatrze
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Solidarność będzie rozwieszać plakaty
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- Kalisz: Jon Gomm wystąpi w CKiS
- Kalisz: Jubileusz kaliskich kajakarzy
- Ostrów Wielkopolski: Rekrutacja stażystów do końca maja
Kalendarium
Naszą witrynę przegląda teraz 125 gości






Komentarze
a naleśniki mhm... :cheer:
i co dalej...??
tuńczyk może mieć rację w końcu chyba najlepiej wie co "piszczy" w podwodnym świecie
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.