piątek, 18 maja, 2012
Reklama

Wyspa Ruhnu

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Wyspa Ruhnu


3il_nalenikiDawno nie odwiedzałem Estonii, kraju który tak bardzo polubiłem za jego mieszkańców, no i saunę w każdym porcie. Czym dalej zawieje nas na północ, tym czeka więcej atrakcji. Do niesamowitej magii sauny nie musiałem się długo przekonywać. Ale dzisiaj nie o tym. Wróćmy do Estonii, kraju bardzo ciekawego.

Niedawno odkryliśmy niesamowitą wyspę na środku Zatoki Ryskiej. Wyspę o wdzięcznej nawie Ruhnu. Na niespełna 12 kilometrach kwadratowych mieszka 60 osób. Po wyjściu na brzeg i po minięciu pierwszego znaku drogowego miejsce ochrzciliśmy mianem wyspy z jedną drogą. I dosłownie tak było. Przez środek wyspy prowadziła jedyna asfaltowa droga. Potem było już tylko ciekawiej. Nie minęło 5 minut a ktoś krzyknął że widzi nogi wystające z rowu. Wszyscy pobiegliśmy w miejsce, gdzie z ziemi wystawała połowa motocykla i dwa kalosze. Rzuciliśmy się na ratunek! Sam osobiście zabrałem się za wyciąganie motocyklisty za kalosze. Zaparłem się ile miałem tylko siły... wylądowałem po drugiej stronie drogi z pięknym czarnym gumowym butem w dłoni. W piachu nadal została noga, która okazała się drewnianym patykiem. No i wtedy doznaliśmy olśnienia, a dokładniej zobaczyliśmy tabliczkę informującą o wypadku, który wydarzył się, ale 8 lat temu, a to niczym pomnik ma o tym przypominać. Bardzo dosłowna przestroga. Chwila ciszy i idziemy dalej.
Od strony portu nadjechała ciężarówka. Długo się nie zastanawiając nasza koleżanka przebiega na drugą stronę ulicy oznajmiając, że dalej jedziemy auto-stopem. Za minutę siedzieliśmy już na pace furgonetki, razem z kilkoma już jadącymi nią osobami. Zdążyliśmy się przywitać, a już trzeba było wysiadać – koniec drogi, która ma niecałe 3,5 kilometra. Na wyspie odnaleźliśmy sklep, dwa konie, dwa kościoły: nowy i stary, latarnie morską i całe kolonie ślimaków. Po zwiedzaniu wyspy z mapą w ręku (tak, nabyliśmy mapę mimo tego, że była to wyspa z jedną droga mierzącą 3,5 kilometra), udaliśmy się z powrotem do portu. I tym razem nie obyło się bez jazdy samochodem jednego z 60 mieszkańców wyspy. Był to samochód pięcioosobowy. Nas była szóstka plus siódmy kierowca. Estończyk nie widział przeciwwskazań, w końcu bagażnik miał duży. Tak dojechaliśmy do portu, wysiedliśmy, a nasz kierowca odjechał z powrotem w stronę miasteczka. To się nazywa bezinteresowność. Nic, trzeba płynąć dalej. Cel – Finlandia.

Wyspa Ruchnu zginęła za widnokręgiem, a my z naładowanymi akumulatorami, bez wątpienia dzięki mieszkańcom wyspy, korzystaliśmy z uroków chwilowej poprawy pogody. Leniwie w promieniach słońca dopłynęliśmy do wejścia do cieśniny Muhu Vain, łączącej wody Zatoki Ryskiej z Zatoką Fińską. Prognozy raczej sztormowe, zbliżał się wieczór, więc zdecydowaliśmy się na przycumowanie do przystani promowej w miejscowości Virtsu. Tak naprawdę potem okazało się, że miejscowość Virtsu nie istnieje a jest to jedynie nazwa przystani, z której można było popłynąć na pobliską wyspę po drugiej stronie cieśniny. Noc upłynęła dość nerwowo. Zapowiadany sztormowy wiatr stał się faktem, co pewien czas sprawdzaliśmy czy nie odpływamy razem z pomostem i czy liny trzymają. Wyjście zaplanowaliśmy na 5 rano, kiedy miało zrobić się jasno, a wiatr słabszy. Jednym z powodów, dla których nie chcieliśmy przechodzić przez cieśninę Muhu Vain nocą, był fakt posiadania mało dokładnej rosyjskiej mapy. No nic, 5 rano -  pobudka. Nawet nie miałem sumienia budzić załogi: wiało mocno, a do tego zaczął padać deszcz. Decyzja – poczekamy jeszcze kilka godzin na rozwój wydarzeń. W końcu pod osłoną chmur ruszyliśmy na podbój przejścia. Wiatr 7 w skali beauforta, fala, ale humory dopisywały. Płynęliśmy żwawo pod dość okrojonymi żaglami, a łódka kolejny raz zaskakiwała swoją zwinnością. No tak, ale pływanie pływaniem, a tu niepostrzeżenie wszyscy zrobili się głodni. Co tu robić, trzeba coś ugotować. Zaproponowałem naleśniki, moja dzielna załoga choć z niedowierzaniem, wyraziła wielką aprobatę. To do dzieła. Garnek raz. Szklanka mąki. Szklanka mleka. Jajko. Cukier. Sól. Wszystko dokładnie wymieszać. Z tym nie było problemów. W środku w jachcie tak bujało, że wystarczyło uważać żeby się nie wylało, a mieszanie pozostawić falom. Teraz tylko usmażyć nasz obiad. No i tu  fale okazały się pomocne, tak bujały łódką, że pomagały w sprawnym przerzucaniu naleśników na patelni. Bilans obiadowy ukształtował się następująco: po 5 naleśników na głowę plus jeden do podziału na wszystkich i trochę ciasta porozlewanego tu i tam. 

Wieczorem odnotowaliśmy w dzienniku kolejny sukces nawigacyjny. Byliśmy już w Zatoce Fińskiej. Niebo zasnuło się purpurowymi chmurami. Czerwony zachód słońca prognozuje wietrzną pogodę. Czekała nas ciężka noc w drodze do Finlandii.         

Kapitan Jachtowy Bartłomiej Czarciński

Dodaj do:

nasza-klasa.pl    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar

Komentarze  

 
0 #1 2010-02-07 22:30
2 kościoły na 60 mieszkańców? tego nawet w kaliszu nie ma :side:

a naleśniki mhm... :cheer:
Cytować
 
 
0 #2 2010-02-10 11:24
Ale za to można zjeść dobre naleśniki... - chociaż tyle w tym Kaliszu
Cytować
 
 
0 #3 2010-02-18 17:21
Maroko, Estonia, Finladnia...
i co dalej...??
Cytować
 
 
0 #4 2010-03-15 13:11
ale mam ochote na pyszna rybke z grilla
Cytować
 
 
0 #5 2010-03-15 22:53
Pan Bartłomiej to w długi rejs wypłynął czy co, bo nic nie pisze z podróży?
Cytować
 
 
0 #6 2010-04-27 12:47
Panie kapitanie jak mam długo czekać na nowe ciekawe morskie opowieści
Cytować
 
 
0 #7 2010-04-29 16:03
no nie mogę, następny śpioch ;)
Cytować
 
 
0 #8 2010-05-17 16:37
lulaj że, maluśki!! moja perełko!!
Cytować
 
 
0 #9 2010-05-17 16:39
Wy się śmiejecie a on może właśnie, trawiony jest przez jakiegoś rekina!! czy ktoś z redakcji ma z nim kontakt, ktoś dzwonił pod nr 112 ???
Cytować
 
 
0 #10 2010-05-17 18:57
Cytuję tuńczyk:
Wy się śmiejecie a on może właśnie, trawiony jest przez jakiegoś rekina!! czy ktoś z redakcji ma z nim kontakt, ktoś dzwonił pod nr 112 ???

tuńczyk może mieć rację w końcu chyba najlepiej wie co "piszczy" w podwodnym świecie
Cytować
 

Dodaj komentarz

Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.

Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.

Kod antysapmowy
Odśwież

Konkursy

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Czytelnicy piszą

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Reklama

Dziewczyny Pd. Wielkopolski

Galerie

Reklama

Kalendarium

18/5/1908 - Zostało założone w Kaliszu Polskie Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet

18/5/1899 - Urodził się w Kaliszu Witold Jarnutowski, działacz sportowy założyciel klubu „Prosna Kalisz”; współzałożyciel Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu

18/5/1877 - Usankcjonowano w Kaliszu działalność Ochotniczej Straży Pożarnej

18/5/1829 - Urodził się w Bralinie Jan Dirbach mł., poeta, pedagog

18/5/1592 - Król Zygmunt III Waza powtórzył i potwierdził artykuły cechu piwowarów kaliskich

Zobacz wszystkie wydarzenia.
Naszą witrynę przegląda teraz 125 gości