Zburzenie Kalisza w relacji rewizora urzędu akcyzowego Kalisko-Piotrowskiego inżyniera–technologa Z. I. Oppmana.
Tym razem, zamiast napisać felieton wykpię się tekstem cudzym. Za to tekstem nie byle jakim. Mam przyjemność opublikować na łamach "Dziennika Wielkopolskiego” po raz pierwszy, zupełnie nieznane dotychczas źródło dotyczące historii zniszczenia Kalisza w sierpniu 1914 roku. Relacji na temat zburzenia Kalisza teoretycznie jest wiele. Zebrane i wydane w formie książki dokumenty przesłuchań świadków dokonanych przez specjalnie powołaną komisję w 1919 roku, zawierają aż 103 protokoły. Przesłuchania świadków dokonane wcześniej, bo już w 1916 roku, w tej samej sprawie przez stronę rosyjską (Wysoczajsze uczrieżdiennaja czriezwyczajnaja sliedstwiennaja kommisja) zawierają około 40 dokumentów. Ale jedna i druga komisja powołuje tych samych świadków, których zeznania w większości przypadków powielają się. Poza tym relacje wielu przesłuchiwanych, zbyt osobiste i ograniczone z tego względu do obszaru własnej tragedii nie wnoszą zbyt wielu nowych informacji dotyczących przyczyn i przebiegu tej barbarzyńskiej historii. Dochodzą do tego wspomnienia świadków opisane w kilku książkach, oddających bardziej lub mniej rzetelnie przebieg wydarzeń. Trzeba sobie zdawać z tego sprawę, że tego typu źródła narracyjne nacechowane są dużą dawką emocji która niejednokrotnie zaciera prawdziwy obraz rzeczywistości. Poza tym pisane po latach wspomnienia niejednokrotnie zawierają fakty niekoniecznie znane z bezpośredniej obserwacji, często za takie przyjmowane są późniejsze doświadczenia, opinie i nabyta wiedza. Dlatego odkrycie każdego wartościowego, nowego dokumentu mogącego przybliżyć historyka do spojrzenia w przeszłość traktowane jest jak doniosłe wydarzenie.
Specjalne podziękowania dla Pani Małgorzaty Dębskiej za trud tłumaczenia z języka rosyjskiego.
1914 r. — Z zapisów rewizora urzędu akcyzowego Kalisko-Piotrowskiego inżyniera–technologa Z. I. Oppmana.
... Nocą z 19 na 20 lipca (z 1 na 2 sierpnia) po otrzymaniu przez gubernatora telegramu o wypowiedzeniu wojny, ostatnim pociągiem, odchodzącym około 4 nad ranem, zdążyły opuścić Kalisz tylko osobistości oficjalne i niektórzy urzędnicy. Wszyscy mieszkańcy miasta ze względu na całkowity brak powozów i furmanek chcąc nie chcąc musieli wraz z rodzinami zostać w Kaliszu...
Tego dnia po południu Kaliszanie zostali poinformowani o podejściu pod miasto wojsk niemieckich, przez pierwszego w mieście niemieckiego ułana, który w szalonym galopie przyjechał od rogatek do Hotelu Europejskiego i z powrotem, spadając przy tym z konia dwa razy: ułan był kompletnie pijany i ogromnie przestraszony, zatrzymawszy się na rogatkach razem z drugim ułanem, który w tym czasie podjechał na rogatki, jeszcze nie pozbywszy się strachu, zaczął dzielić się wrażeniami z otaczającym go tłumem, opowiedział, że razem z towarzyszem w wyniku losowania jako pierwsi mieli wjechać od miasta i szli, ich zdaniem, na pewną śmierć.Pół godziny po pojawieniu się w Kaliszu dwóch pruskich ułanów, do miasta wszedł podjazd niemiecki na czele z oficerem. Na spotkanie podjazdu na główną ulicę, Wrocławską, z białą flagą wyszedł prezydent miasta i trzech ważnych obywateli, znających język niemiecki. Oficer rozmawiał z delegatami miasta około 15 minut, przystawiając kolejno lufę swojego rewolweru do skroni każdego z nich, a w tym czasie wszyscy żołnierze podjazdu trzymali w rękach rewolwery i lance skierowane w stronę delegatów... W poniedziałek rano 21(3) na wszystkich rogach pojawiły się ogłoszenia komendanta Preußlera, w których mieszkańców nawoływano do zachowania spokoju, proponowano im otwarcie handlu, ponieważ tak ich życie, jak i dobra materialne nie są zagrożone. Tego dnia komendant wprowadził w mieście stan wojenny, zakończył działalność milicji obywatelskiej, a po mieście zaczęły chodzić wzmożone oddziały żołnierzy — na przykład budynek centrali telefonicznej ochraniało blisko 30 żołnierzy… Następnie zaczął się ostrzał ulic miasta z karabinów maszynowych... i rozstrzeliwanie wszystkich mężczyzny, mieszkających w domach, z których jakoby było ostrzeliwane niemieckie wojsko. Zabito i rozstrzelano powyżej 100 osób, w tej liczbie wielu rezerwowych, którzy wrócili z Łasku…
... Rankiem we wtorek 22 (4 sierpnia) posypały się na miasto jedna za drugą represje:
1) Rozstrzeliwano wszystkie osoby, które miały przy sobie jakąkolwiek broń, a także osoby, u których broń znaleziono w mieszkaniu, niezależnie od tego, że 24-godzinny okres na zdanie broni, podany w ogłoszeniu Preußlera, jeszcze nie upłynął; rozstrzelany został gubernatorski skarbnik Sokołow, który zniszczył przed przyjściem Niemców znaczne sumy, należące do urzędu skarbowego;
2) Przez komendanta Preußlera została nałożona na miasto kontrybucja wysokości 50 000 rubli, a dzień wcześniej przez tegoż samego Preußlera zostało skonfiskowane około 30 000 rubli gotówką, schowane w Magistracie.
3) Zostało ogłoszone zarządzenie komendanta, że jeśli przez jakiegokolwiek mieszkańca zostanie uczyniona najmniejsza krzywda choćby jednemu pruskiemu żołnierzowi, na przykład zostanie rzucony kamień, to co dziesiąty mężczyzna z miasta zostanie rozstrzelany, miasto zostanie zbombardowane, a podejrzane domy będą granatami zrównane z ziemią, okna we wszystkich mieszkaniach nakazano oświetlać do rana…
Wziąwszy zakładników, Preußler postanowił wyjść z wojskami z miasta i rozłożyć obóz kilka wiorst od Kalisza, bliżej pruskiej granicy. Zakładnicy musieli iść przed wojskiem, a w czasie ostrzału [13] podejrzanych domów, kazano im się kłaść na ziemi – strzelano nad ich głowami. Powtarzało się to kilkakrotnie i w końcu chory na serce i żylaki bogaty fabrykant Heinrich Fraenkel nie mógł samodzielnie wstać. Komendant rozkazał najbliższemu żołnierzowi zakłuć bagnetem Fraenkela i wrzucić jego ciało do rowu; następnie wdowie po zabitym, która chciała wziąć ciało, czyniono najróżniejsze trudności do szantażu włącznie (zażądano za wydanie ciała 60000 marek). Drogi pierścień z brylantem zniknął z palca zabitego.
Jak tylko wojska z zakładnikami opuściły Kalisz, zaczęło się bombardowanie miasta, jako kara za przelaną podobno krew pruskich żołnierzy; było około 70 wystrzałów z armaty, przez co uszkodzono głównie górne piętra budynków. Kule armatnie przebijały na wylot cztery ściany pod rząd... Ostrzeliwany były jednakowo zarówno domy prywatne, jak i szpital, cerkiew i kościoły. Wszyscy mieszkańcy w panicznym strachu chowali się w piwnicach, skąd wielu, bojąc się wznowienia bombardowania, nie wychodziło przez kilka dni, cierpiąc chłód i głód...
Rankiem w piątek 25 (7) przez Kalisz zaczęły przechodzić wojska saksońskie, piechota i ułani, prowadzeni przez sławetny 155 pułk, na czele z komendantem Preußlerem. Część wojsk skierowała się na szosę, druga część zaś, przeszła przez miasto, wracając się do poprzedniego obozu. Od wystrzałów z armat, karabinów i karabinów maszynowych uszkodzone były liczne słupy telefoniczne, i przewody telefoniczne w dużych ilościach zaścielały ulice. Koń jednego młodego oficera tak zaplątał się w kabel, że upadł na przednie nogi, oficer, nie zdając sobie sprawy z tego, co się stało, wystrzelił z rewolweru. Wystrzał spowodował ogólna panikę; znów zaczęło się ostrzeliwanie okien domów, niektórych otwartych sklepów i rozstrzeliwanie ludzi, przypadkowo znajdujących się na ulicach. Strzelano z karabinów maszynowych w całym mieście. Żołnierze wpadali do domów i sklepów, kradli, podpalali i mordowali całe rodziny – kobiety, dzieci i starców. Zabito i zraniono kilkaset osób. W budynku magistratu, gdzie na rozkaz komendanta zebrali się urzędnicy miejscy, zarąbani zostali toporem na śmierć miejski skarbnik Paszkiewicz i trzech stróży. Na ulicach Babinnej i Wrocławskiej leżała masa trupów ludzi, dzieci i nawet koni. W ogólnej bójce i panice Niemcy znów strzelali sami do siebie i stracili, zabiwszy i zraniwszy, wielu żołnierzy (nie mniej niż 12) [14]
Ludnością miasta zawładnął paniczny strach w oczekiwaniu na zemstę Teutonów, którzy nie kazali na siebie długo czekać. Wkrótce ogniem zapłonął piękny budynek magistratu i zaczęły się pożary w różnych częściach miasta. Niewielkie oddziały wojsk, które pozostały w mieście, zabrawszy swoich rannych i zabitych i wrzuciwszy, zgodnie z zeznaniami świadków, swoich zabitych żołnierzy do ognia, szybko opuściły miasto. O 8;45 zaczął się armatni ostrzał miasta (pociskami, granatami i szrapnelami), trwający nieprzerwanie do 5;30 rano. Oddano na miasto ponad 400 wystrzałów, po każdym wystrzale rozlegał się hałas walących się części budynków i histeryczny krzyk kobiet i dzieci.
W końcu, o 5;30 rano w sobotę 26 lipca (8 sierpnia) ostrzał zakończył się i wszystko jak gdyby zamarło. Jednak cisza nie trwała długo. Niespodziewanie do wszystkich okien i drzwi na ulicy Wrocławskiej z niesamowitym krzykiem i hałasem zaczęli włamywać się niemieccy żołnierze i, wpadając do wszystkich mieszkań z okrzykiem „ręce do góry”, aresztowali wszystkich zastanych mężczyzn, kobietom z dziećmi nakazano zebrać się w jednym kącie i uklęknąć. Kiedy moja żona podskoczyła do żołnierzy i zaczęła po niemiecku zarzucać im, że się znęcają nad dziećmi, i chciała zabrać im mojego 12letniego syna, któremu także kazano podnieść ręce do góry i podążać za wszystkimi aresztowanymi, to oficer, który podszedł w tym momencie, uderzył ją tak mocno kolbą broni, że upadła na podłogę i zaczęła krwawić z głowy. Aresztowano ponad 700 osób, w tym wielu podrostków i starców; aresztowany był także wśród tych drugich 80-letni starzec, ksiądz Wiktor, zakonnik-reformata. Wszyscy aresztowani od razu zostali bardzo szczegółowo obszukani po kilka razy, mnie obrzucano wymyślnymi przekleństwami za to, że znaleziono przy mnie dwie pełne paczki zapałek… Po przeszukaniu wszystkich nas otoczono licznym konwojem żołnierzy i, przykazawszy cały czas trzymać ręce w górze, zaprowadzili do swojego obozu. Deszcz lał, a wielu z aresztowanych było jedynie w bieliźnie, bez butów. Po drodze oznajmiono nam, że idziemy na rozstrzelanie, jest to kara za przelaną krew żołnierzy niemieckich; kto nie był w stanie iść szybko, tego bili kolbami i ranili bagnetami tak, że wielu spływało krwią. Kiedy przybyliśmy na pole obok obozu, tam właśnie kończyła egzekucja rozstrzelania 19 mężczyzn, wziętych tego dnia z [15] podejrzanych domów. Wszystkich nas podzielili na kilka partii i rzędów, po 10 osób w rzędzie, nakazano patrzeć tylko do przodu, z jednej strony niedaleko od nas klęczeli niemieccy żołnierze z wykierowanymi w naszą stronę strzelbami, z drugiej strony postawiony był modlący się przez cały czas starzec-ksiądz. Oficerowie wydawali jakieś rozkazy żołnierzom. Słowem, pełny obraz rozstrzelania. Trzymali nas w strachu rozstrzelania w każdej chwili przez godzinę, następnie każdej partii oddzielnie nakazano odejść do jednego z trzech znajdujących się niedaleko baraków straży granicznej. Poinformowano nas, że teraz odbędzie się nad nami sąd polowy i rozstrzelają co dziesiątego. Barak zamknięto i zostawiono nas w pełnej niewiedzy, co do naszego losu w dusznej, nieznośnej atmosferze (ludzie stali ciasno jeden przy drugim). Kilkakrotnie niemiecki oficer, chcąc nam coś obwieścić, otwierał drzwi baraku i zaraz je zatrzaskiwał, nie mówiąc ani jednego słowa, krztusząc się dusznym powietrzem… Około 4 po południu przyniesiono nam w korytach trochę brudnej wody i zabronili nawet posłać po chleb na własny rachunek. W męczącym oczekiwaniu przechodziła minuta za minutą. W końcu, o 7 pojawił się w baraku feldfebel, kazał nam ustawić się w rzędach znów po 10 osób i pod wzmocnionym konwojem wyprowadzono nas na pole, gdzie znów powtórzył się obraz z rana, tak podobny do przygotowań do rozstrzelania... Później kazano nam rozejść się do domów. Niemieccy żołnierze na czele z oficerem odprowadzili nas do miasta, a następnie, szybko zawróciwszy, udali się w stronę Skalmierzyc, przesunąwszy swój obóz bliżej pruskiej granicy.
W drodze powrotnej do miasta wszędzie widoczne były płonące ognie domów w różnych częściach miasta. Okazało się, że po aresztowaniu mężczyzn druga partia niemieckich żołnierzy chodziła po mieście ze słomą i naftą, i podpalała zostawione pod opieką kobiet i dzieci domy i sklepy, odkręcając wszędzie palniki gazowe. Tego dnia wieczorem miasto liczące do 80 000 mieszkańców, opustoszało całkowicie. Ludzie uciekali z miasta jak stali. Nikt z mieszkańców miasta, po tylu koszmarnych niespodziankach, nie chciał zostać w domu pod nadzorem niemieckich kulturtregerów. Kiedy w niedzielę rano 27 lipca (9 sierpnia) opuściłem z rodziną miasto, panowała w nim martwa cisza, a dym dopalających się budynków, rozrzucone po ulicach wartościowe przedmioty i walające się gdzieniegdzie [16] nieprzebrane trupy ludzi świadczyły o dopiero co przeżytej przez Kalisz strasznej krwawej tragedii...
Maciej Drewicz
Odcinek 1. Prostytucja w Starożytnej Grecji
Odcinek 2. Archimedes i podkuty sandał
Odcinek 3. Spotkanie w Mediolanie, albo efekt śnieżnej kuli
Odcinek 4. Historia na święta
Odcinek 5. Dwie strony medalu
Odcinek 6. Kto zniszczył Kalisz?
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
-
Kalisz: “Roman Polański: moje życie” i "Nietykalni” - bilety rozdane Reżyserem filmu “Roman Polański: moje...
-
Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników Liderzy grup Smokestack i Ścigani wystąpią...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
-
Więcej…
Poczwórna dawka metalowej muzyki została zaaplikowana w niedzielny wieczór bywalcom klubu Pod Muzami. Gwiazdą wieczoru był zespół PimpWalk z Pleszewa, który promuje album "Accidentally On Purpose".
-
Więcej…
Od pewnego czasu na ulicach Kalisza można zobaczyć nietypowy autobus. To San H100B, który w Kaliszu służył w pradawnych czasach. Teraz powrócił jako atrakcja turystyczna.
Ostatnie komentarze
- Tele tego wszystkiego do ogarnięcia, że aż się odechcie...
- Koszula w drobne paski. Krawat stonowany nie wzorzysty...
- Oj, polonisto po UJ (Uniwersytet Jarociński). Z dużej ...
- A NA PORTALU RADYJA CENTRUM BYŁ OBOJNIAK? POWTÓRZĘ WIĘ...
- Zegareczki, spineczki, loczek. Krawat w paski do koszul...
- Byłem na recitalu Pani Emilii Komarnickiej-bardzo polec...
- Nieładnie Panie Janie! Nasz Kościół mówi wyraźnie: "Ora...
- Panie Janku "ojczyzna" to rzeczownik pospolity - pisze...
- Ja napisałbym Ojczyzny, ale młody POlityczny motłoch, j...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Niech żyją studenci!
- Brodka na zakończenie święta studentów
- Kalisz: Bezdomna sztuka w schronie
- Kalisz: Malarstwo Natalii Czarcińskiej w kaliskim teatrze
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Solidarność będzie rozwieszać plakaty
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- Kalisz: Jon Gomm wystąpi w CKiS
- Kalisz: Jubileusz kaliskich kajakarzy
- Ostrów Wielkopolski: Rekrutacja stażystów do końca maja
Kalendarium
Naszą witrynę przegląda teraz 120 gości





Komentarze
Było jak chcesz to na maila Ci wyślę ;)
czego też ludzie nie zrobią żeby dostać emalię bliźniego :)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.