Na hasło „Jedziemy na Ukrainę” nasi znajomi, rodziny, jak też ludzie zupełnie postronni jednoczyli się powtarzając jak mantrę prośbę byśmy na siebie uważali, cokolwiek miałoby to znaczyć. Jak wiadomo, uważać trzeba zawsze i wszędzie. Jednakże traktowanie naszych wschodnich sąsiadów jako barbarzyńców czyhających na „niewinność” i naiwność polskiego turysty, było dla nas nader irytujące. Tygodniowy pobyt na Ukrainie tylko potwierdził nasze niezachwiane przekonanie co do wszechobecnej tu cywilizacji i zwyczajności potomków króla Daniela Halickiego i wieszcza Tarasa Szewczenki.
Jak wcześniej wspomniano, po dokonanej przez Limonę zmianie trasy, zmęczeni, ale szczęśliwi dotarliśmy do botanicznej stacji Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. Ciekawostką jest, że stacja ta jest najwyżej położonym, stale zamieszkałym, gospodarstwem rolnym na Ukrainie. A skoro jest zamieszkała, to tym lepiej dla piechurów z plecakami, którzy mieli dość spania pod namiotem. Gościnność gospodarzy w osobach Jury Pierwszego i Luby była wprost proporcjonalna do naszego zmęczenia. Bez problemu dostaliśmy „przytulny” pokój, nieograniczony dostęp do bieżącej wody, która rześko tryskała z kranu znajdującego się na zewnątrz budynku, a co najważniejsze mogliśmy się rozsiąść w garkuchni, gdzie po trzech dniach podróży nadarzyła się okazja upichcić ciepły i syty posiłek.
Na kolacji gościliśmy Jurę Drugiego, pracownika naukowego stacji, botanika, miłośnika Czarnohory. Z czasem zanikła bariera językowa, a Jura Drugi okazał się wyśmienitym kompanem, bajarzem, człowiekiem otwartym i bywałym. Okazało się również, że zna on dobrze Polskę, jeszcze lepiej polskich naukowców z pokrewnych mu dziedzin nauki. Ku naszemu zdumieniu wyszło na jaw, że nasz kompan był konsultantem wydanej w ubiegłym roku w Polsce mapy turystyczno-nazewniczej Czarnohory.
Jeszcze zanim zapadła noc, przeprowadziliśmy wywiad z Jurą Pierwszym, by z pewnego, jak sądziliśmy, źródła, dowiedzieć się którędy, skracając wydatnie drogę, można wejść na przełęcz Pożyżewską. Jura Pierwszy wskazał widniejącą w oddali przełęcz, w krótkich słowach wytłumaczył, że gdzieś tam idzie ścieżka, która doprowadzi nas na siodło między szczytami, a dalej granią na szczyt Breskuła (1911 m n.p.m.), gdzie powinniśmy odnaleźć słupek graniczny nr 38. Informacje te podczas kolacji potwierdził Jura Drugi, więc wszystko wydawało się proste. Proste to też było rano, zanim całej bazy i interesującej nas przełęczy i Breskuła nie zasnuła gęsta mgła. Początkowo sunęliśmy szybko nabierając wysokości, szeroką wyrąbaną w leśnej głuszy ścieżką. Później ścieżka stawała się coraz węższa, wątła, a na końcu stała się na tyle enigmatyczna i mizerna, że z Limoną zaprzestaliśmy jej poszukiwań, tylko prowadziliśmy karawanę w górę.. hm.. trochę na oślep. Nie można powiedzieć, że to była jakaś droga przez mękę, ale coraz bardziej stromy stok i brak punktów orientacyjnych, które przesłaniała wszechobecna mgła, sprawiały, że tego ranka szliśmy nie tylko z plecakami, ale i z duszą na ramieniu. Czy to z uwagi na bliskość grzbietu przełęczy czy też silniejszy powiew zachodniego wiatru, nie wiadomo, w każdym razie mgła nagle ustąpiła. Po godzinnym błądzeniu trafiliśmy idealnie na przełęcz Pożyżewską, a po następnych kilku minutach ujrzeliśmy upragniony słupek nr 38. Przed nami było już tylko ostatnie podczas tej wyprawy podejście, to najważniejsze, na samą Howerlę (2061 m n.p.m.).
Na zasnutym chmurami najwyższym szczycie Ukrainy odnaleźliśmy jedyne w swoim rodzaju „górskie schronisko”. Obok charakterystycznego obelisku zwieńczonego tryzubem oraz betonowego cokołu, rozłożyli swój stragan młodzi przedsiębiorczy Ukraińcy. Można było u nich zakupić pamiątki z Howerli, gorącą herbatę lub kawę i spożyć ją przysłuchując się wygrywanej na gitarze dumce. Po lekkim posiłku, pozbawieni pięknych widoków, jakie niewątpliwie roztaczają się z Howerli, ruszyliśmy raźno w dół w kierunku mety naszej górskiej przygody, czyli przysiółka Koźmieszczyk.
Przysiółek przywitał nas słońcem, zimnym godnym polecenia ukraińskim piwem i szczerym uśmiechem Jury Trzeciego. Żeby wydostać się z przysiółka mieliśmy dwie opcje: albo „pieszkom” do najbliższej wioski, albo podróż razem z pracującym w lesie drwalami zwanymi szumnie pilarzami. Opcja druga wydała na się jak najbardziej optymalna i trzeba przyznać, że przeczucie nas nie myliło. Zanim wsiedliśmy na pakę GAZ-a 66, Jura Trzeci wraz z towarzyszami pracy rozpieczętowali butelkę przedniej „Hortycji” oraz słój przyrządzonych w sosie pomidorowym prawdziwków. Postanowiliśmy nie być dłużni, więc zamiast jechać w drogę Jura Trzeci dał sygnał do regularnej kolacji. Drwale częstowali chlebem, serem, smalcem, świeżymi pomidorami i ogórkami oraz wędzoną słoniną. Krótko mówiąc, droga która mieliśmy przebyć w niecałą godzinę wydłużyła się do późnych godzin wieczornych.
Haakon & Mały John
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
-
Kalisz: “Roman Polański: moje życie” i "Nietykalni” - bilety rozdane Reżyserem filmu “Roman Polański: moje...
-
Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników Liderzy grup Smokestack i Ścigani wystąpią...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
-
Więcej…
Poczwórna dawka metalowej muzyki została zaaplikowana w niedzielny wieczór bywalcom klubu Pod Muzami. Gwiazdą wieczoru był zespół PimpWalk z Pleszewa, który promuje album "Accidentally On Purpose".
-
Więcej…
Od pewnego czasu na ulicach Kalisza można zobaczyć nietypowy autobus. To San H100B, który w Kaliszu służył w pradawnych czasach. Teraz powrócił jako atrakcja turystyczna.
Ostatnie komentarze
- Tele tego wszystkiego do ogarnięcia, że aż się odechcie...
- Koszula w drobne paski. Krawat stonowany nie wzorzysty...
- Oj, polonisto po UJ (Uniwersytet Jarociński). Z dużej ...
- A NA PORTALU RADYJA CENTRUM BYŁ OBOJNIAK? POWTÓRZĘ WIĘ...
- Zegareczki, spineczki, loczek. Krawat w paski do koszul...
- Byłem na recitalu Pani Emilii Komarnickiej-bardzo polec...
- Nieładnie Panie Janie! Nasz Kościół mówi wyraźnie: "Ora...
- Panie Janku "ojczyzna" to rzeczownik pospolity - pisze...
- Ja napisałbym Ojczyzny, ale młody POlityczny motłoch, j...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Niech żyją studenci!
- Brodka na zakończenie święta studentów
- Kalisz: Bezdomna sztuka w schronie
- Kalisz: Malarstwo Natalii Czarcińskiej w kaliskim teatrze
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Solidarność będzie rozwieszać plakaty
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- Kalisz: Jon Gomm wystąpi w CKiS
- Kalisz: Jubileusz kaliskich kajakarzy
- Ostrów Wielkopolski: Rekrutacja stażystów do końca maja
Kalendarium
Naszą witrynę przegląda teraz 120 gości








Komentarze
Nie !! To raczej św. Wilhelm i bł. Tadeusz
Z tego co wiem to Biuro Podróży Gromada organizuje tego typu wyjazdy. Ostatnio zdaje się mieli w programie szkołę przetrwania w okolicach Błaszek.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.