piątek, 18 maja, 2012
Reklama

Nie przejmuję się komentarzami

Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
krzaklewski_foto_luty- W zasadzie zawodowo zajmuję się muzyką od 1969 roku. Można to nazwać determinacją lub po prostu pracą w zawodzie. Nie ukrywam, że nigdy nie widziałem siebie w innej profesji. To jak choroba. Jak miałem chyba jakieś 6 lat postanowiłem, że będę muzykiem i tak się stało. W tym zawodzie pomaga też szczęście. Myślę, że muzycy wiedzą o czym mówię. - Z Jackiem Krzaklewskim, gitarzystą m.in. grupy Perfect, rozmawiamy o nowej, solowej płycie artysty, pracy z wybitnymi osobistościami krajowej sceny muzycznej oraz profesji, która przypomina chorobę.

d-w.pl: Jesteś spełniony jako muzyk, czy wciąż masz swoje skrywane muzyczne marzenia?

Jacek Krzaklewski: Nie mogę powiedzieć, że jestem totalnie spełnionym muzykiem, bo to byłby koniec tej przygody. W tym zawodzie niestety, a może stety trzeba na przykład cały czas ćwiczyć. Trzeba też tworzyć, chyba, że jest się wyłącznie odtwórcą, a to mało ciekawe. Oczywiście mam swoje plany dotyczące nowych projektów. Nie chcę na razie o nich mówić, bo są w fazie realizacji bądź wstępnych projektów.

d-w.pl: Pytam, bo masz za sobą współpracę z absolutną czołowką polskiego rocka, często, nie przepadam za tym słowem ale ono funkcjonuje, legendami. Z Perfectem, czyli jedną z nich, grasz od 20 lat. Pamiętasz, która z kooperacji była, czy może jest, najbardziej twórcza, kiedy najwięcej się nauczyłeś, a kiedy i z kim granie było po prostu wielką przyjemnością?

J.K.: To prawda. Po drodze miałem okazję grania z wieloma wspaniałymi muzykami. Bardzo miło wspominam współpracę z ”Bandą i Wandą”. Grało tam znakomite towarzystwo. Wszyscy muzycy byli wspaniali. Andrzej Tylec – wyjątkowy perkusista, Heniu Baron – wspaniały basmen i kompozytor, Marek Raduli – niepowtarzalny gitarzysta. Od tych ludzi nauczyłem się bardzo dużo. W „Perfekcie” dużo radości dała mi współpraca z Ryśkiem Sygitowiczem. Myślę, że tworzyliśmy świetnie rozumiejący się duet gitarowy. To chyba słychać na płycie „Jestem”. Przynajmniej tak mi się wydaje. Mówię tak dlatego, że muzycy zawsze trochę inaczej odbierają nagrane przez siebie materiały.

d-w.pl: Twoja płyta, która niedawno ukazała się na rynku, "Jeszcze więcej kurzu", jest w zasadniczej części reedycją drugiego solowego albumu "Dużo kurzu" z 2004 roku. Skąd pomysł na tego typu wydawnictwo?

J.K.: Tak, to reedycja płyty pod tytułem "Dużo Kurzu”. Ten materiał został kiedyś wydany przez duże wydawnictwo ale niestety z pewnych przyczyn nie zaistniał na rynku. Namówiony przez Andrzeja Dąbrowskiego, zdecydowałem się na powtórne wydanie tego materiału. Oczywiście jak to bywa przy reedycjach, zostały dodane bonusy w postaci dwóch utworów instrumentalnych z pierwszej płytki – nagrane jeszcze raz. Trzy utwory wokalne zaśpiewane przez Maćka Balcara, Kasię Szczeniowską i Czarka Zybałę.

d-w.pl: "Spotykałem odpowiednich ludzi w odpowiednich momentach, a że do tego trafiałem do już znanych rockowych zespołów, uważam za szczęście największe" - to cytat z książki, która stanowi integralną całość z płytą. Byłeś zdeterminowany, by grać zawodowo, czy to, że wciąż jesteś na scenie jest rzeczywiście zbiegiem szczęśliwych okoliczności?   
J.K.: W zasadzie zawodowo zajmuję się muzyką od 1969 roku. Można to nazwać determinacją lub po prostu pracą w zawodzie. Nie ukrywam, że nigdy nie widziałem siebie w innej profesji. To jak choroba. Jak miałem chyba jakieś 6 lat postanowiłem, że będę muzykiem i tak się stało. W tym zawodzie pomaga też szczęście. Myślę, że muzycy wiedzą o czym mówię.

d-w.pl: "Jeszcze więcej kurzu" to płyta bardzo eklektyczna - pokazuje, że Jacek Krzaklewski - gitarzysta, bez trudu odnajduje się chociażby w folku, czy fusion. Płyta jest rodzajem chwili oddechu od stricte rockowego grania w Perfect, jakimś kaprysem, czy chęcią pokazania światu innego muzycznego oblicza?

J.K.: Po drodze wysłuchałem wiele płyt instrumentalnych. Nie ukrywam, że nawet muzykowi czasami trudno jest dotrwać do końca na przykład 40 minutowej produkcji. W związku z tym starałem się urozmaicić tę moją. Wydaje mi się, że łatwiej słucha się muzyki instrumentalnej, jeśli klimaty zmieniają się zdecydowanie. Oczywiście tak zwani znawcy mogą powiedzieć, że płyta jest niespójna itd. ale ja nie przejmuję się takimi komentarzami absolutnie. Moja płyta to ja, moje upodobania, fascynacje itd. w chwili tworzenia.

d-w.pl: Czy reedycja będzie miała jakieś "konsekwencje" w postaci solowego projektu, czy w zupełności wystarczy ci fakt, że ukazało się "Jeszcze więcej kurzu"?

J.K.: Poruszyłeś temat trudny. Oczywiście chciałbym zagrać te rzeczy na scenie ale prawdopodobnie nie starczy mi czasu na zorganizowanie bandu itd. Mam naprawdę bardzo dużo zajęć z Perfectem. Ale może kiedyś.

d-w.pl: Czy jako słuchacz odnajdujesz we współczesnej muzyce coś dla siebie?

J.K.: Oczywiście że tak. Staram się śledzić dzisiejszy rynek muzyczny. Pojawia się wiele wspaniałych projektów, których z przyjemnością słucham. Wiesz, muzyka zawsze polegała na przetwarzaniu na swój sposób tego, co cię otacza.            

P.S. Zainteresowanych nowym wydawnictwem Jacka Krzaklewskiego (patronat medialny nad płytą objął portal d-w.pl) zapraszamy do zapoznania się z recenezją: kliknij.    





Dodaj do:

nasza-klasa.pl    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar

Dodaj komentarz

Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.

Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.

Kod antysapmowy
Odśwież

Konkursy

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Czytelnicy piszą

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Reklama

Dziewczyny Pd. Wielkopolski

Galerie

Reklama

Kalendarium

18/5/1908 - Zostało założone w Kaliszu Polskie Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet

18/5/1899 - Urodził się w Kaliszu Witold Jarnutowski, działacz sportowy założyciel klubu „Prosna Kalisz”; współzałożyciel Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu

18/5/1877 - Usankcjonowano w Kaliszu działalność Ochotniczej Straży Pożarnej

18/5/1829 - Urodził się w Bralinie Jan Dirbach mł., poeta, pedagog

18/5/1592 - Król Zygmunt III Waza powtórzył i potwierdził artykuły cechu piwowarów kaliskich

Zobacz wszystkie wydarzenia.
Naszą witrynę przegląda teraz 105 gości