piątek, 18 maja, 2012
Reklama

Program był teatrzykiem, który już się skończył

Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
ukeje- Każda wytwórnia przyjmie zespół, za którym stoją tysiące osób. Po The Voice of Poland nasza popularność skoczyła. Dzięki programowi przyspieszyliśmy o jakieś 2-3 lata. - Nie tylko o muzyce z Damianem Ukeje, zwycięzcą pierwszej edycji programu "The Voice of Poland" i wokalistą Fat Belly Family, rozmawia Justyna Mikusińska.

d-w.pl: Dlaczego wokalista zespołu grającego ciężkiego rocka decyduje się na udział w komercyjnym talent show?

Damian Ukeje: A dlaczego nie?! Spróbujmy zmienić to, co dzieje się na polskiej scenie muzycznej. Zróbmy trochę medialnego szumu i sprawdźmy, czy ma to szansę na powodzenie. Jak się okazuje, ma szansę. Polacy chcą słuchać mocniejszej muzyki.

d-w.pl: Zwykle jednak takie programy wygrywają ludzie proponujący lżejszą muzykę lub osoby pozbawione wyrazistej muzycznej tożsamości, które śpiewają wszystko, co im się każe śpiewać. Tym razem było inaczej. Polacy są spragnieni rocka?

DU: To zawsze było w nas zakorzenione. W Polsce jest cała masa dobrych rockowych kapel. Problemem jest tylko pokazanie tego szerszej publiczności, na przykład słuchaczom największych stacji radiowych. Program The Voice of Poland udowodnił, że taka muzyka ma siłę przebicia. Cieszę się, że ludzie wybrali rockowego wokalistę. Program był pewnego rodzaju teatrzykiem, który już się skończył. Za chwilę będą następne podobne programy i kto inny wypłynie. Cieszy mnie jednak, że tym razem ludzie wybrali rocka.

d-w.pl: Jak wygląda twoje życie kilka dni po zwycięstwie w The Voice of Poland? Rozdzwoniły się telefony?

DU: Bardzo. Współczuję swojej pani menedżer. U mnie komórka też zaczyna pękać w szwach. Nie zdążyłem jeszcze odpocząć. Po finale The Voice of Poland miałem pół dnia przerwy, po czym pojechałem na koncert finalistów programu do Łodzi. Potem wróciłem do Szczecina i od razu wyruszyłem w trasę z moim zespołem, Fat Belly Family. Teraz próbuję trochę odsypiać w samochodzie.

d-w.pl: Czy za sprawą twojego udziału w programie więcej ludzi przychodzi na koncerty Fat Belly Family?

DU: Tak. Jest sporo osób, które przychodzą, żeby usłyszeć mnie na żywo i sprawdzić, czy nie wysłały na marne smsa. Mam nadzieję, że chociaż część z tych osób uda się nam zatrzymać przy muzyce Fat Belly Family.

d-w.pl: Kaliszanie już znają Fat Belly Family. Wygraliście tegoroczny Festiwal Bergera. Który sukces smakuje bardziej - zwycięstwo na niszowym festiwalu, gdzie jesteście oceniani za własny wizerunek i autorskie utwory, czy wygrana w ogólnopolskim telewizyjnym programie muzycznym?

DU: Nie mam zielonego pojęcia. To są dwa różne przedstawienia. W The Voice of Poland reprezentowałem swój zespół, o którym przez cały czas mówiłem. Myślę, że dzięki programowi ludzie docenią naszą muzykę. Wskazuje na to liczba wyświetleń naszych rzeczy na YouTube czy ilość odwiedzin na naszej stronie. Po The Voice ludzie zaczęli słuchać Fat Belly Family. I super!

d-w.pl: Na przesłuchaniach do The Voice of Poland spodobałeś się trenerom, którzy za wszelką cenę chcieli cię widzieć w swoich drużynach. Dlaczego wybrałeś Nergala?

DU: Szczerze mówiąc, nie wiem. Każdy z trenerów reprezentował sobą bardzo wiele. To są ludzie, którzy wyrobili własną markę, którzy od lat istnieją na polskiej scenie muzycznej i którzy reprezentują różne style muzyczne. Zastanawiałem się, czy pójść, na przykład, do Piaska. Wprawdzie to popowy artysta ale pop także mnie interesuje. Owszem, jestem zdeklarowanym rockowym wokalistą ale melodie, harmonie i to wszystko się łączy. Muzyka jest jednym organizmem. Styl tak naprawdę nie ma znaczenia.

d-w.pl: Jak układała się współpraca z liderem Behemoth? Nie taki Nergal straszny, jak go malują?

DU: Niesamowicie straszny ale mało pije. Zakładałem, że będzie pił więcej (śmiech). Tak na poważnie, spoko człowiek. Układało nam się dobrze. Dużo spotykaliśmy się poza programem. Wkładał serce w to, co robiliśmy. Teraz są takie plany, żeby zrobić razem numer. Siedzimy nad tym i myślimy, żeby w styczniu zawojować. Jeszcze z Nergalem nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Tak mi się przynajmniej wydaje.

d-w.pl: A jak wygląda The Voice of Poland od kuchni?

DU: Dużo dłużej. Same warsztaty i próby z zespołem trwały 12 godzin dziennie. Kolejne etapy mijały, a ja coraz bardziej opadałem z sił. Przed finałem, na który przyjechali chłopaki z zespołu, mój basista powiedział, że wyglądam jak śmierć. To jest naprawdę ciężka robota. Cieszę się, że się opłaciło i że ludzie od początku do końca postrzegali mnie tak samo, jako optymistę, dla którego liczy się przede wszystkim muzyka.

d-w.pl: Była rywalizacja między uczestnikami?

DU: Tak. Zamykaliśmy się w toaletach, żeby nikt nie mógł wyjść na lajfy, wyzywaliśmy się, biliśmy, ale nie po twarzy, żeby nie było widać (śmiech). A tak serio, nie było czegoś takiego, jak rywalizacja. W tym programie to nie istniało. I nie są to słodkie słowa z mojej strony.

d-w.pl: A gdybyś ty miał wysłać smsa na któregoś z uczestników? Kto by to był?


DU: Aleksandra Galewska - ona była taka pokręcona dziewczyna, ale to było prawdziwe. Monia Urlik - gardło, które udźwignie każdy utwór. Filip Sałapa - mój ziomek z programu. Ares Chadzinikolau. Jest cała masa ludzi, na których wysłałbym smsa. Polubiliśmy się, a poza tym każdy z nich robi bardzo fajną muzykę.

d-w.pl: Który występ sprawił najwięcej kłopotów?

DU: Ogólnie nie lubię śpiewać gigantów, a kiedy śpiewałem utwór "Smells like teen spirit" Nirvany, byłem dodatkowo chory. Miałem straszny problem z zatokami. Laryngolog powiedział, że nie jest w stanie mi pomóc. Mój trener chyba mnie wtedy uratował, nie wiem dlaczego. To chyba był taki plan.

d-w.pl: Boski plan?


DU: Tak, boski. Noszę krzyż...

d-w.pl: Nie odwrócił się w czasie programu?

DU: Nie. Ja noszę krzyż. Nergal o tym wie. Byliśmy trochę jak jing i jang. Musieliśmy się dopasować.

d-w.pl: Nagrodą dla zwycięzcy The Voice of Poland jest kontrakt płytowy z Universal Music Polska. Wiadomo już coś o tej płycie? Będą tam utwory solowe?


DU: Pomieszamy solowe i zespołowe. Sam dużo komponuję. Nie wszystkie pomysły powstają we współpracy z zespołem. Chciałbym, żeby któraś z moich kompozycji znalazła się na tej płycie. Będą też utwory z Fat Belly Family. Bez zespołu wokalista nie istnieje. Jesteśmy kumplami - kłócimy się, nienawidzimy, ale też kochamy.

d-w.pl: Wytwórnia nie narzuci wam, jak ma wyglądać płyta? Zdarzały się przypadki, że to wydawca decydował, jaka muzyka ma się na krążku znaleźć. Poglądy wykonawcy nie zawsze były respektowane.

DU: To się zdarza, ale wytwórni zależy na tym, żeby ta płyta się sprzedała. Wytwórnia wie, w jaki sposób się pokazałem w telewizji. Ludzie oczekują ode mnie muzyki rockowej. Zaskoczeniem byłoby, zrobienie czegoś zupełnie innego. Będziemy się bić, a wynik może być tylko jeden. To musi być prawdziwa płyta.

d-w.pl: Tymczasem Fat Belly Family pracuje nad swoim debiutanckim albumem? Kiedy możemy spodziewać się krążka?

DU: Mam nadzieję, że na początku nowego roku to dziecko ujrzy światło dzienne. Od kilku miesięcy krążek jest gotowy. Przez program nie zdążyliśmy nawet pomyśleć o wydawcy. Teraz jesteśmy w trakcie rozmów, z którymi wiążę duże nadzieje. Na razie nie chcę zapeszać.

d-w.pl: Jak w 2010 roku trafiłeś do Fat Belly Family?

DU: To stało się tak. Idę sobie Warszawą. Trafiam na Woronicza do programu "Szansa na sukces". Tam mówię, że chciałbym pośpiewać. Pozwolili mi. Niestety, nie zaśpiewałem dobrze, bo nie wygrałem tego programu.

d-w.pl: Czyje piosenki śpiewałeś?

DU: Zespołu PERFECT. Podobno potem Patrycja Markowska strasznie była zła na tatę, że mnie nie wybrał. Miałem nawet zaproszenie, żeby zaśpiewać z nią ale to jakoś nie wyszło. W każdym razie, kiedy występowałem w "Szansie..." Piotruś, perkusista z Fat Belly Family, postanowił się zająć pracą magisterską. W wolnej chwili włączył telewizor i zobaczył mnie. Te krzywe dźwięki, które wydawałem, spodobały mu się, a że akurat nie mieli wokalisty, zadzwonili do mnie. Nie, nie zadzwonili! Skontaktowali się ze mną przez taki szpiegowski portal internetowy - Nasza Klasa. No i poszedłem na próbę. Poszedłem i już zostałem.

d-w.pl: Co robi Damian Ukeje poza muzyką? Ma w ogóle czas poza muzyką?

DU: Kompletnie nie mam czasu poza muzyką. Taki system przyjąłem. Przez jakiś czas łączyłem muzykę z pracą przedstawiciela handlowego. Przez 5 lat jeździłem samochodem i wciskałem ludziom różne ciekawe rzeczy. Teraz jestem już stuprocentowym biednym muzykiem, który właśnie dostał szansę pokazania tego, co robi, szerszej publiczności.

d-w.pl: Skąd nazwa Fat Belly Family? To znaczy rodzinka tłuściochów z brzuszkami?


DU: Anemikami na pewno nie jesteśmy.

d-w.pl: Nie przesadzajmy.

DU: Wystarczy popatrzeć na basistę.

d-w.pl: A te pandy, od których roi się na waszej stronie internetowej?

DU: Boże! Był taki jeden koncert w Szczecinie. Byłem strasznie chory, ale stwierdziłem, że zagramy, co nie było mądrym posunięciem. W jednym z utworów ostatnie słowa brzmią: zostawiła mnie banda. Jakoś tak wyszło, przez to chore gardło, że śpiewałem panda. I ta panda się tak przykleiła do mnie, choć ostatnio zaczęli na mnie mówić Ukedż. Na pewno lepsze niż panda.

d-w.pl: Czy młodym zespołom, które chcą zaistnieć, polecasz programy typu The Voice of Poland?


DU: Nie wiem. Można wybrać wiele dróg. Fat Belly Family gra w obecnym składzie od dwóch lat. Wygrywaliśmy już troszeczkę festiwali, ale wciąż to nie był ten poziom popularności, który nas interesował. Z drugiej strony zespół Coma wypłynął bez żadnego programu po 6 latach ciężkiej pracy. Tak naprawdę ciężka praca przyciąga fanów. A każda wytwórnia przyjmie zespół, za którym stoją tysiące osób. Po The Voice of Poland nasza popularność skoczyła. Dzięki programowi przyspieszyliśmy o jakieś 2-3 lata.

Rozmawiała Justyna Mikusińska


Dodaj do:

nasza-klasa.pl    Digg    twitter    Facebook    Wykop    Gwar

Dodaj komentarz

Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.

Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.

Kod antysapmowy
Odśwież

Konkursy

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Czytelnicy piszą

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Dziewczyny Pd. Wielkopolski

Galerie

Reklama

Kalendarium

18/5/1908 - Zostało założone w Kaliszu Polskie Stowarzyszenie Równouprawnienia Kobiet

18/5/1899 - Urodził się w Kaliszu Witold Jarnutowski, działacz sportowy założyciel klubu „Prosna Kalisz”; współzałożyciel Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu

18/5/1877 - Usankcjonowano w Kaliszu działalność Ochotniczej Straży Pożarnej

18/5/1829 - Urodził się w Bralinie Jan Dirbach mł., poeta, pedagog

18/5/1592 - Król Zygmunt III Waza powtórzył i potwierdził artykuły cechu piwowarów kaliskich

Zobacz wszystkie wydarzenia.
Naszą witrynę przegląda teraz 122 gości