W najbliższy wtorek, 14 grudnia o godzinie 9.30 w Sądzie Rejonowym w Kaliszu odbędzie się druga rozprawa w sprawie przeciw Krzysztofowi Koszeli – związkowcowi i pracownikowi Kaliskich Linii Autobusowych. Sprawę wniosło trzech członków Zarządu KLA: Piotr Olszewski, Roman Machowiak i Filip Żelazny. Panowie zarządcy poczuli się urażeni publicznymi wypowiedziami Koszeli, który w lokalnych mediach zarzucał kierownictwu KLA działalność na szkodę spółki i miasta (dosłownie w akcie oskarżenia: podniósł niczym nie poparte i pomawiające członków zarządu Spółki twierdzenia o to, że dopuścili się niegospodarności i marnotrawienia publicznych pieniędzy).
Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie – pojednawcze – skończyło się fiaskiem, ponieważ, jak tłumaczył w rozmowie z dziennikarzem „Głosu Wielkopolskiego” Koszela, ku zdziwieniu sądu Zarząd nie potrafił powiedzieć, czego tak naprawdę oczekuje.
Czego sąd nie mógł wiedzieć (bo też pełnomocnik wnioskodawcy nie potrafił wyartykułować swoich roszczeń), tego my, obserwatorzy kaliskiej rzeczywistości społecznej, możemy się dość pewnie domyślać. Oczekiwania Zarządu KLA wobec Krzysztofa Koszeli wydają się dość jasne: nakłonić do ugięcia niepokorny kark pracownika-związkowca. Posiedzenie pojednawcze zakończyła się fiaskiem, bo nie o kompromis w niej przecież chodzi, a o przywrócenie starego porządku: władza jest od rządzenia a pracownik od wykonywania poleceń, kropka. Wiadomo przecież, że demokracja to fajna rzecz, dopóki nikomu nie przychodzi do głowy brać jej na poważnie. Wówczas należy uderzać śmiało w najmocniejszy punkt słabego (z założenia) przeciwnika – w wolność jego słowa. Zamiast podejmować dialog można przecież zawiązać usta tym, którzy odzywają się bez wywołania do głosu.
W tej sprawie obrażonym zarządcom miejskiej spółki transportowej umyka rzecz znamienna, a mianowicie, że Koszela w swoich wypowiedziach częstokroć prawidłowo prognozował rozwój wypadków w swoim zakładzie pracy. Tak było zwłaszcza, gdy krytykował politykę cenową KLA. W sierpniu tego roku, mówił m.in. o podwyżce ceny biletu na linii 5B (Kalisz – Zbiersk) o 1,20 zł w następujący sposób: zarzynamy kurę, która znosi złote jaja. Co też się wkrótce stało: droższy bilet poskutkował odpływem pasażerów, a rentowna dotąd linia zaczęła przynosić straty. Jesienią KLA ogłosiły likwidację połowy kursów na tej linii.
W sporze między związkami a zarządem spółki chodzi jednak przede wszystkim o partnerskie, podmiotowe traktowanie szeregowych pracowników KLA i stojących za nimi związków zawodowych. Od długich miesięcy nie mogą oni doczekać się zreferowania przez władze firmy planów jej transformacji, do jakiej ma dojść w związku z prawdopodobnym połączeniem KLA z PKS-em. To, najwidoczniej, za ciężkie zadanie dla zarządców: zejść do ludzi i wyjaśnić im, jakie losy czekają ich za transformacyjnym zakrętem. Koszela, w imieniu związku, który reprezentuje, upomina się o takie wyjaśnienia od bardzo długiego czasu. Ignorowany przez władze miasta oraz spółki, zwrócił się o ingerencję do opinii publicznej. Na tym, jak wygląda, polega jego wina: nie wykorzystał okazji do tego, by siedzieć cicho.
Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości co do intencji możnych KLA, to warto zwrócić uwagę na znamienny fakt. Otóż Koszela publicznie wypowiadał się zawsze jako wiceprzewodniczący Zakładowej Organizacji Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP. Tymczasem do sądu wpłynął prywatny akt oskarżenia przeciw jego osobie. Zarząd KLA ewidentnie nie ma ochoty na starcie z organizacją związkową (sfederowaną w Forum Związków Zawodowych – trzeciej co do wielkości centrali związkowej w Polsce), w jego interesie leży raczej, jak rzecz ujmuje sam Koszela, zastraszenie i zdyskredytowanie jednej z najaktywniejszych osób działających w KLA na rzecz ochrony praw pracowniczych.
A propos praw pracowniczych: czy nie jest ironią losu, że jednym ze skarżących związkowca jest Filip Żelazny, były radny klubu Prawa i Sprawiedliwości, klubu który szczycił się znakomitymi stosunkami z kaliską „Solidarnością”? Ciekawe też, że ta ostatnia w sprawie Koszeli nie zajęła żadnego stanowiska. Najwyraźniej o prawa pracownicze dużo prościej walczyć wysyłając listy do Prezydenta RP, premiera i wszystkich świętych, broniąc krzyża czy napisu na kaliskim sądzie. To nic nie kosztuje, a z pewnością nie psuje dobrych relacji z władzami kaliskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, czyli z Urzędem Miasta. Jaka solidarność, taka „Solidarność”!
Prywatny pozew przeciw Koszeli jest de facto atakiem na ideę pracowniczej samorządności, niemal doszczętnie zniszczonej we współczesnej Polsce. Nie spieraj się o racje, po prostu dziel i rządź. Ta stara maksyma od wieków podpowiada różnym możnym zarządcom, mającym kłopoty z opinią publiczną, w jaki sposób spacyfikować niewygodne dla siebie głosy. Jeśli jednak obrażony zarząd KLA ma nadzieję, że uda mu się spacyfikować Koszelę tak, by nie dostrzegła tego jego organizacja związkowa, to niedobrze świadczy o jego umiejętności analizy sytuacji. Może stąd też biorą się bieżące problemy w KLA?
Igor Strapko
Pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie – pojednawcze – skończyło się fiaskiem, ponieważ, jak tłumaczył w rozmowie z dziennikarzem „Głosu Wielkopolskiego” Koszela, ku zdziwieniu sądu Zarząd nie potrafił powiedzieć, czego tak naprawdę oczekuje.
Czego sąd nie mógł wiedzieć (bo też pełnomocnik wnioskodawcy nie potrafił wyartykułować swoich roszczeń), tego my, obserwatorzy kaliskiej rzeczywistości społecznej, możemy się dość pewnie domyślać. Oczekiwania Zarządu KLA wobec Krzysztofa Koszeli wydają się dość jasne: nakłonić do ugięcia niepokorny kark pracownika-związkowca. Posiedzenie pojednawcze zakończyła się fiaskiem, bo nie o kompromis w niej przecież chodzi, a o przywrócenie starego porządku: władza jest od rządzenia a pracownik od wykonywania poleceń, kropka. Wiadomo przecież, że demokracja to fajna rzecz, dopóki nikomu nie przychodzi do głowy brać jej na poważnie. Wówczas należy uderzać śmiało w najmocniejszy punkt słabego (z założenia) przeciwnika – w wolność jego słowa. Zamiast podejmować dialog można przecież zawiązać usta tym, którzy odzywają się bez wywołania do głosu.
W tej sprawie obrażonym zarządcom miejskiej spółki transportowej umyka rzecz znamienna, a mianowicie, że Koszela w swoich wypowiedziach częstokroć prawidłowo prognozował rozwój wypadków w swoim zakładzie pracy. Tak było zwłaszcza, gdy krytykował politykę cenową KLA. W sierpniu tego roku, mówił m.in. o podwyżce ceny biletu na linii 5B (Kalisz – Zbiersk) o 1,20 zł w następujący sposób: zarzynamy kurę, która znosi złote jaja. Co też się wkrótce stało: droższy bilet poskutkował odpływem pasażerów, a rentowna dotąd linia zaczęła przynosić straty. Jesienią KLA ogłosiły likwidację połowy kursów na tej linii.
W sporze między związkami a zarządem spółki chodzi jednak przede wszystkim o partnerskie, podmiotowe traktowanie szeregowych pracowników KLA i stojących za nimi związków zawodowych. Od długich miesięcy nie mogą oni doczekać się zreferowania przez władze firmy planów jej transformacji, do jakiej ma dojść w związku z prawdopodobnym połączeniem KLA z PKS-em. To, najwidoczniej, za ciężkie zadanie dla zarządców: zejść do ludzi i wyjaśnić im, jakie losy czekają ich za transformacyjnym zakrętem. Koszela, w imieniu związku, który reprezentuje, upomina się o takie wyjaśnienia od bardzo długiego czasu. Ignorowany przez władze miasta oraz spółki, zwrócił się o ingerencję do opinii publicznej. Na tym, jak wygląda, polega jego wina: nie wykorzystał okazji do tego, by siedzieć cicho.
Jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości co do intencji możnych KLA, to warto zwrócić uwagę na znamienny fakt. Otóż Koszela publicznie wypowiadał się zawsze jako wiceprzewodniczący Zakładowej Organizacji Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP. Tymczasem do sądu wpłynął prywatny akt oskarżenia przeciw jego osobie. Zarząd KLA ewidentnie nie ma ochoty na starcie z organizacją związkową (sfederowaną w Forum Związków Zawodowych – trzeciej co do wielkości centrali związkowej w Polsce), w jego interesie leży raczej, jak rzecz ujmuje sam Koszela, zastraszenie i zdyskredytowanie jednej z najaktywniejszych osób działających w KLA na rzecz ochrony praw pracowniczych.
A propos praw pracowniczych: czy nie jest ironią losu, że jednym ze skarżących związkowca jest Filip Żelazny, były radny klubu Prawa i Sprawiedliwości, klubu który szczycił się znakomitymi stosunkami z kaliską „Solidarnością”? Ciekawe też, że ta ostatnia w sprawie Koszeli nie zajęła żadnego stanowiska. Najwyraźniej o prawa pracownicze dużo prościej walczyć wysyłając listy do Prezydenta RP, premiera i wszystkich świętych, broniąc krzyża czy napisu na kaliskim sądzie. To nic nie kosztuje, a z pewnością nie psuje dobrych relacji z władzami kaliskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, czyli z Urzędem Miasta. Jaka solidarność, taka „Solidarność”!
Prywatny pozew przeciw Koszeli jest de facto atakiem na ideę pracowniczej samorządności, niemal doszczętnie zniszczonej we współczesnej Polsce. Nie spieraj się o racje, po prostu dziel i rządź. Ta stara maksyma od wieków podpowiada różnym możnym zarządcom, mającym kłopoty z opinią publiczną, w jaki sposób spacyfikować niewygodne dla siebie głosy. Jeśli jednak obrażony zarząd KLA ma nadzieję, że uda mu się spacyfikować Koszelę tak, by nie dostrzegła tego jego organizacja związkowa, to niedobrze świadczy o jego umiejętności analizy sytuacji. Może stąd też biorą się bieżące problemy w KLA?
Igor Strapko
| następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
PimpWalk - płyty dla naszych czytelników Trzy płyty “Accidentally on purpose”...
-
Kalisz: Rosyjska dusza w filharmonii - mamy zaproszenia dla Czytelników Muzykę Rosjan: Rimskiego - Korsakowa, Prokofiewa...
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
W sobotę, w klubie Pod Muzami królowały gorące rytmy imprezy Ahora Baila. Oprócz muzyki i tańców dodatkową atrakcją był pokaz hula hoop. -
Więcej…
Na pogodę nie mogli narzekać uczestnicy imprezy "Kalisz Piastowski", która odbyła się w ostatnią niedzielę, w Kaliskim Grodzie Piastów na Zawodziu. Odwiedzający mieli szansę zobaczyć scenki, inspirowane dziejami Kalisza w czasach pierwszej dynastii panującej w Polsce.
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
Ostatnie komentarze
- jak podają kroniki w tym czasie nie tylko lokowano Krak...
- Świety Wojciech ma całkowitą i absolutną rację: imię Aa...
- Jeszcze praktyka dotykania przez kierowce mocnymi popch...
- czy był iroszkotem to tylko przypuszczenia ;-) http://p...
- Ten w żółtym to iroszkocki zakonnik imieniem Aaron prze...
- fajnie ; DD
- Czy ten w żółtym to św. Wojciech??
- Koronacja króla? A który to król był koronowany w Kalis...
- A z pochodni nie było? Przecie kibole lubią takie nast...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Kalisz: KKS w IV lidze
- Fingerstyle Feeling - 2. święto gitary akustycznej za nami
- Kalisz: Zawodzie na Szlaku Piastowskim
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Ahora Baila Pod Muzami
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- 52. KST - Grand Prix dla Pana Tadeusza
- Popularność jest marną wartością
- Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników
- Kalisz: Remonty trwają - muzeum na jesień
Naszą witrynę przegląda teraz 157 gości







Komentarze
E tam, Igor jest spoko pomimo, że czerwony...
http://mrnikt.wordpress.com/
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.