Brak wizji rozwoju – tak moim zdaniem należałoby odpowiedzieć na pytanie o podstawowy problem Kalisza. Nie przypominam sobie, żeby, odkąd świadomie uczestniczę w życiu naszego miasta, ktoś próbował sformułować długofalowy program jego rozwoju. Czy przyszłość Kalisza leży w przemyśle lotniczym albo spożywczym? Czy za dziesięć, dwadzieścia lat chcemy mieć nad Prosną ceniony ośrodek akademicki? A może warto zainwestować w utworzenie regionalnego centrum kulturalnego z prawdziwego zdarzenia? Każda z wymienionych opcji warta jest przedyskutowania, ale póki co władze nie są taką dyskusją zainteresowane, niemal bez reszty koncentrując się na bieżących sprawach oraz na wytwarzaniu swojego wizerunku „dobrego gospodarza”. Nic zatem dziwnego, że rozwój Kalisza – o ile ma miejsce – dokonuje się od przypadku do przypadku, od marketu do marketu.
Trzeba oddać rządzącemu w Kaliszu stowarzyszeniu, że ustami swojego prezesa prezentuje slogan, który od biedy można by potraktować jako wizję rozwoju w pigułce. Brzmi on tak: „miasto to firma”. Kłopot w tym, że to koncepcja fałszywa i dlatego niebezpieczna.
Fałszywa, ponieważ sprzeczna z intencją, która stoi za ustawą o samorządzie terytorialnym. W jej myśl miasto jest samorządną wspólnotą, której celem istnienia jest zaspokajanie potrzeb mieszkańców, a nie generowanie zysków. Miasto to wspólnota jego mieszkańców, a nie firma. Nie chodzi w nim o konkurencję i pomnażanie zysków, ale o kooperację na rzecz dobra całej wspólnoty, tak, aby wszyscy byli usatysfakcjonowani z bycia jej członkami.
To wizja niebezpieczna, bo prowadzi do zaniku instytucji użyteczności publicznej i urządzeń komunalnych, narażonych na straty przez funkcjonowanie w ramach logiki rynku. Na przykład takich, jak komunikacja publiczna, którą, w myśl przywołanej ustawy, każda gmina ma obowiązek zapewniać. Dlaczego zlikwidowano w Kaliszu linie nocne i dlaczego likwiduje się kolejne połączenia na mniej uczęszczanych liniach? Bo nie przynoszą zysku „firmie”? To, że poziom zadowolenia mieszkańców Kalisza z życia w ich mieście uległ przez to obniżeniu nie odegrało w tym wypadku większej roli. Nikt w ratuszu nie pomyślał, że dobra i tania komunikacja miejska to prawo obywatela, a nie jego przywilej.
Władza liczy zyski i straty, ale zapomina o potrzebach ludzi, którzy wynieśli ją na urzędy. Zapomina zwłaszcza o tych, którzy nie generują „firmie” zysków, ale jedynie „koszty”. Gdyby „firma” mogła, pewnie chętnie by się tych kosztów w ogóle pozbyła.
Nie ma lepszego momentu niż wybory, by zamanifestować niezgodę na sprowadzanie nas do roli trybów w rynkowej maszynie. Nie zatrudniałem się w firmie „Kalisz”, nie chcę być w niej awansowany ani z niej zwolniony. Kalisz to wspólnota ludzi, którzy tu pracują, ale i odpoczywają, uczą się, przeżywają swoje radości i zmartwienia – tego wszystkiego nie da się wpakować w ideę „miasta-firmy”, bo życie tutaj to nie tylko (a nawet nie przede wszystkim) pieniądze.
Igor Strapko
źródło: Express Kaliski
Trzeba oddać rządzącemu w Kaliszu stowarzyszeniu, że ustami swojego prezesa prezentuje slogan, który od biedy można by potraktować jako wizję rozwoju w pigułce. Brzmi on tak: „miasto to firma”. Kłopot w tym, że to koncepcja fałszywa i dlatego niebezpieczna.
Fałszywa, ponieważ sprzeczna z intencją, która stoi za ustawą o samorządzie terytorialnym. W jej myśl miasto jest samorządną wspólnotą, której celem istnienia jest zaspokajanie potrzeb mieszkańców, a nie generowanie zysków. Miasto to wspólnota jego mieszkańców, a nie firma. Nie chodzi w nim o konkurencję i pomnażanie zysków, ale o kooperację na rzecz dobra całej wspólnoty, tak, aby wszyscy byli usatysfakcjonowani z bycia jej członkami.
To wizja niebezpieczna, bo prowadzi do zaniku instytucji użyteczności publicznej i urządzeń komunalnych, narażonych na straty przez funkcjonowanie w ramach logiki rynku. Na przykład takich, jak komunikacja publiczna, którą, w myśl przywołanej ustawy, każda gmina ma obowiązek zapewniać. Dlaczego zlikwidowano w Kaliszu linie nocne i dlaczego likwiduje się kolejne połączenia na mniej uczęszczanych liniach? Bo nie przynoszą zysku „firmie”? To, że poziom zadowolenia mieszkańców Kalisza z życia w ich mieście uległ przez to obniżeniu nie odegrało w tym wypadku większej roli. Nikt w ratuszu nie pomyślał, że dobra i tania komunikacja miejska to prawo obywatela, a nie jego przywilej.
Władza liczy zyski i straty, ale zapomina o potrzebach ludzi, którzy wynieśli ją na urzędy. Zapomina zwłaszcza o tych, którzy nie generują „firmie” zysków, ale jedynie „koszty”. Gdyby „firma” mogła, pewnie chętnie by się tych kosztów w ogóle pozbyła.
Nie ma lepszego momentu niż wybory, by zamanifestować niezgodę na sprowadzanie nas do roli trybów w rynkowej maszynie. Nie zatrudniałem się w firmie „Kalisz”, nie chcę być w niej awansowany ani z niej zwolniony. Kalisz to wspólnota ludzi, którzy tu pracują, ale i odpoczywają, uczą się, przeżywają swoje radości i zmartwienia – tego wszystkiego nie da się wpakować w ideę „miasta-firmy”, bo życie tutaj to nie tylko (a nawet nie przede wszystkim) pieniądze.
Igor Strapko
źródło: Express Kaliski
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Komentarze użytkowników portalu są ich osobistymi opiniami i świadczą jedynie o mądrości lub głupocie wprowadzających je osób. Dziennik Wielkopolski nie ponosi za nie jakiejkolwiek odpowiedzialności.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
PimpWalk - płyty dla naszych czytelników Trzy płyty “Accidentally on purpose”...
-
Kalisz: Rosyjska dusza w filharmonii - mamy zaproszenia dla Czytelników Muzykę Rosjan: Rimskiego - Korsakowa, Prokofiewa...
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
W sobotę, w klubie Pod Muzami królowały gorące rytmy imprezy Ahora Baila. Oprócz muzyki i tańców dodatkową atrakcją był pokaz hula hoop. -
Więcej…
Na pogodę nie mogli narzekać uczestnicy imprezy "Kalisz Piastowski", która odbyła się w ostatnią niedzielę, w Kaliskim Grodzie Piastów na Zawodziu. Odwiedzający mieli szansę zobaczyć scenki, inspirowane dziejami Kalisza w czasach pierwszej dynastii panującej w Polsce.
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
Ostatnie komentarze
- jak podają kroniki w tym czasie nie tylko lokowano Krak...
- Świety Wojciech ma całkowitą i absolutną rację: imię Aa...
- Jeszcze praktyka dotykania przez kierowce mocnymi popch...
- czy był iroszkotem to tylko przypuszczenia ;-) http://p...
- Ten w żółtym to iroszkocki zakonnik imieniem Aaron prze...
- fajnie ; DD
- Czy ten w żółtym to św. Wojciech??
- Koronacja króla? A który to król był koronowany w Kalis...
- A z pochodni nie było? Przecie kibole lubią takie nast...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Kalisz: KKS w IV lidze
- Fingerstyle Feeling - 2. święto gitary akustycznej za nami
- Kalisz: Zawodzie na Szlaku Piastowskim
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Ahora Baila Pod Muzami
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- 52. KST - Grand Prix dla Pana Tadeusza
- Popularność jest marną wartością
- Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników
- Kalisz: Remonty trwają - muzeum na jesień
Naszą witrynę przegląda teraz 160 gości








Komentarze
@pickwick - nie bardzo rozumiem co jest idealistycznego w tym, że ktoś chce żeby miasto było dla mieszkańców a nie dla pieniędzy? jest to raczej sytuacja normalniejsza na świecie niż to co mamy w Kaliszu,
a mówienie "na początku muszą być te pieniądze" to mydlenie oczu, albo działamy dla mieszkańców albo dla zysku, nie ma innej możliwości,
wg Twojej filozofii to można olać mieszkańców i ich kosztem robić pieniądze w imię przyszłych zysków dla przyszłych mieszkańców - bzdura tego sposobu myślenia jest chyba oczywista
właśnie nie jest oczywiste. bez pieniędzy możesz uścisnąć mieszkancowi rękę i poklepać go po plecach, pomóc babci zanieść zakupy...
nie rozumiem dlaczego jednoczesne zarządzanie pieniędzmi i dobro mieszkańców ma się wykluczać. jest to jakoś diabelnie broniona teza.
podałeś jeden przykład: likwidacja autobusowych linii nocnych. rozumiem, że ma pokazywać myślenie nakierowane na pięniądze.
nie w tymn rzecz czy jest to decyzja słuszna czy nie. raczej pytanie o przesłanki do wniosku, że decyzją nie kierowało dobro społeczne. skąd taki wniosek?
są inne przykłady by można było zrozumieć? niech manifest ideologiczny stanie się cialem: podaj konkrety!
"nie rozumiem dlaczego jednoczesne zarządzanie pieniędzmi i dobro mieszkańców ma się wykluczać" - a gdzie to przeczytałeś? czy sztuka czytania ze zrozumieniem już umarła? czy nie rozumiesz, że zarządzanie pieniędzmi to nie to samo co DZIAŁANIE DLA ZYSKU?? nie wiem jak jaśniej to mam napisać, można zarządzać pieniędzmi dla dobra mieszkańców ALBO po to aby osiągnąć zysk, te dwie opcje się wykluczają, a jeśli akurat przypadkiem idą w tym samym kierunku to jest to chwilowe, bo wcześniej czy później nastąpi konflikt tych wartości
Zobaczcie jak wiele osób młodych opuszcza to miasto, bo nie widzi tu żadnych perspektyw na rozwój
Sztukmistrza?!
trzeba spalić to miasto
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.