Na osiedlu, na którym mieszkam, dzieci nie są mile widziane. Gdy bawią się pod oknami, są przeganiane na parking, skąd muszą uciekać przed samochodami. Lądują w okolicach śmietnika lub kontynuują tę wojnę podjazdową z całym osiedlem. Wojna jak to wojna - cierpią wszyscy. Sytuacja nie jest aż tak skomplikowana i dramatyczna jak na Bliskim Wschodzie, ale impas jest realny.
Szukając wyjścia z tej ślepej uliczki, w czerwcu tego roku napisałem apel do władz miasta Kalisza o zorganizowanie bezpiecznej przestrzeni dla dzieci na tym osiedlu. Pod apelem zebrałem podpisy 27 mieszkańców. Sprawą zainteresowałem lokalne media. Tekst napisała „Ziemia Kaliska”, materiał zrobiło Radio Centrum, Radio Merkury poświęciło problemowi audycję „W środku dnia”. Zawiadomiłem o sytuacji wszystkie kluby radnych. Czy zrobiłem wszystko, co można? Pewnie nie, ale szturmu na Ratusz czy wbicia krzyża w miejsce, gdzie chciałbym widzieć plac dla dzieci, wolałbym na razie uniknąć. Naiwnie liczyłem na empatię władzy.
Dokładnie dwa miesiące po złożeniu apelu o zorganizowanie przestrzeni bezpiecznej dla dzieci Władza przemówiła do ludu. Odpowiedź , która przyszła, została napisana w stylu znanym z poprzedniej epoki. Zimne, urzędowe uzasadnienie: „ze względu na niewystarczającą ilość wolnej przestrzeni”. Za to w terminie, porządek w papierach musi być!
Apel mieszkańców został skwitowany odpowiedzią: „Brak jest na obecnym etapie możliwości zorganizowania placu zabaw”, bez choćby próby odniesienia się do istoty problemu. Nie ma miejsca i już. Co z tego, że tylko od dobrej woli władzy zależy, czy to miejsce zostanie wygospodarowane. Brak jakiejkolwiek analizy, odniesienia się do sytuacji urbanistycznej i przyczyn jej powstania. Macie dzieci - wasz problem. Władzy do tego nie mieszajcie.
Największą jednak przykrość sprawia zdanie: „Jednocześnie pragnę poinformować, że na ul. Hożej w obrębie wybudowanego przez Miasto budynku 6-8, istnieje ogólnodostępny plac zabaw”. Zdjęcie „tego czegoś” poniżej. Starczy za tysiąc słów.
W Kaliszu jest dużo bardzo ładnych i funkcjonalnych placów zabaw, ale na innych osiedlach. To osiedle na plac zabaw nie zasługuje. Nikt ważny tu nie mieszka. Że tam zadbały o to spółdzielnie mieszkaniowe? Czyli spółdzielnie potrafią, a miasto nie? Ciekawe wnioski można z tego faktu wyprowadzić. Na osiedlu składającym się w dużej części z bloków miejskich, na terenach miejskich, miasto nie potrafiło zorganizować przestrzeni publicznej w sposób przyjazny mieszkańcom. Obecnie opracowywany jest plan zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru. Próżno w nim szukać terenów przeznaczonych na rekreację.
Takiej odpowiedzi spodziewali się wszyscy, już w momencie składania podpisu pod apelem. Podpisywali z przekonaniem, że to się nie może udać. Nic nowego - powiecie. Ale co się z nami stało, że dzisiaj, 30 lat po „Solidarności”, władza jest bardziej wyobcowana niż kiedykolwiek? Co się stało z ideą samorządności? Kto pozbawił nas wiary w jakikolwiek wpływ na władzę? Odpowiedzi są dobrze znane: niskiego poziomu zaufania do władzy i siebie nawzajem nabawiliśmy się podczas dwudziestu lat kuracji wstrząsowych. Ot, skutek uboczny - tylko że na ulotce do tego lekarstwa nie było żadnego ostrzeżenia. Efekt jest taki, że nikt władzy nie kontroluje, nie naciska, a ta taką sytuację wykorzystuje. Kto by nie skorzystał z okazji?
Mimo wszystko zadziwia mnie fakt, że w średniej wielkości mieście władza umie całkowicie zignorować osiedle zamieszkane przez kilkaset osób. Prawdopodobnie liczy na to, że łopaty wbite na budowie aquaparku są lepszym argumentem wyborczym niż dobrostan grupki dzieci z zapomnianego osiedla. I pewnie się nie przeliczy, ale według mnie zadaniem władzy na dzisiaj jest przywrócenie tego, co straciliśmy - zaufania, kapitału społecznego. Dla władzy najniższego szczebla, teoretycznie będącej najbliżej ludzi, jest to zadanie wręcz najważniejsze.
Pozostaje tylko zapytać: komu służy ta władza? Czyja ona jest, skoro na dramatyczny apel mieszkańców odpowiada w suchy i zdawkowy sposób? Dużo się w Polsce zmieniło przez dwadzieścia lat, ale sposób sprawowania władzy niewiele. Czy jest jakieś wyjście? Jacek Kuroń miał na to radę - energię wynikającą z wściekłości, która nas ogarnia w takich momentach, można wykorzystać na działania, które dają szansę na zmianę, czyli: nie palcie komitetów, zakładajcie własne.
*Mikołaj Pancewicz - ukończył zarządzanie i inżynierię produkcji, informatyk w korporacji, miejski lewicowy aktywista, koordynator Klubu KP w Kaliszu.
| « poprzednia | następna » |
|---|
Dodaj komentarz
Dziennik Wielkopolski nie chce usuwać żadnych z komentarzy zamieszczonych przez czytelników, ale daje sobie prawo i obowiązek do takiego zachowania, jeśli komentarze będą obraźliwe lub będą propagować przemoc - szczególnie jeśli będą łamać prawo.
Niestosowne też jest umieszczanie jakiejkolwiek reklamy w treści komentarzy. DW będzie takie wpisy usuwać.
Konkursy
-
PimpWalk - płyty dla naszych czytelników Trzy płyty “Accidentally on purpose”...
-
Kalisz: Rosyjska dusza w filharmonii - mamy zaproszenia dla Czytelników Muzykę Rosjan: Rimskiego - Korsakowa, Prokofiewa...
-
Kalisz: Znamy już zwycięzców którzy pójdą na imprezę “Ahora Baila” Gwiazdą juwenaliów w Kaliszu była Monika...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Czytelnicy piszą
-
Bezcenne półtorej minuty Często jeżdżę autobusami KLA o rożnych...
-
Orzełkowa paranoja Ze zdziwieniem przeczytałem list Młodych...
-
Miasto bez plakatów Chciałbym ponarzekać jednak nie mogę....
-
Kalisz stanął na wysokości zadania Właśnie wróciłam z mszy celebrowanej...
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
Galerie
-
Więcej…
W sobotę, w klubie Pod Muzami królowały gorące rytmy imprezy Ahora Baila. Oprócz muzyki i tańców dodatkową atrakcją był pokaz hula hoop. -
Więcej…
Na pogodę nie mogli narzekać uczestnicy imprezy "Kalisz Piastowski", która odbyła się w ostatnią niedzielę, w Kaliskim Grodzie Piastów na Zawodziu. Odwiedzający mieli szansę zobaczyć scenki, inspirowane dziejami Kalisza w czasach pierwszej dynastii panującej w Polsce.
-
Więcej…
Wernisaż wystawy zatytułowanej "Malarstwo" odbył się w ostatnią sobotę, w kaliskim teatrze. Autorką prac jest Natalia Czarcińska, asystentka prof. A. Pepłońskiego w pracowni malarstwa kaliskiego WPA.
-
Więcej…
Trzecia edycja Galerii Bezdomnej miała miejsce w schronie atomowym, przy ul. Granicznej. O godzinie 18.00, w sobotę odbył się wernisaż wystawy, którą można było podziwiać przez dwa dni.
-
Więcej…
Co prawda pierwsze imprezy studenckie rozpoczęły się już we wtorek ale to dziś studenci otrzymali władzę. Nieco przed godziną 14:00 prezydent Janusz Pęcherz przekazał klucze do miasta kaliskim studentom.
Ostatnie komentarze
- jak podają kroniki w tym czasie nie tylko lokowano Krak...
- Świety Wojciech ma całkowitą i absolutną rację: imię Aa...
- Jeszcze praktyka dotykania przez kierowce mocnymi popch...
- czy był iroszkotem to tylko przypuszczenia ;-) http://p...
- Ten w żółtym to iroszkocki zakonnik imieniem Aaron prze...
- fajnie ; DD
- Czy ten w żółtym to św. Wojciech??
- Koronacja króla? A który to król był koronowany w Kalis...
- A z pochodni nie było? Przecie kibole lubią takie nast...
Najpopularniejsze art. z tygodnia
- Kalisz: KKS w IV lidze
- Fingerstyle Feeling - 2. święto gitary akustycznej za nami
- Kalisz: Zawodzie na Szlaku Piastowskim
- Niezbędnik kaliskiego (i nie tylko) cyklisty już w sprzedaży
- Kalisz: Ahora Baila Pod Muzami
- Kalisz: 52 KST - dziś recital Emilii Komarnickiej
- 52. KST - Grand Prix dla Pana Tadeusza
- Popularność jest marną wartością
- Kalisz: Siewruk i Lipina zagrają Pod Muzami - mamy zaproszenia dla Czytelników
- Kalisz: Remonty trwają - muzeum na jesień








Komentarze
skoro nie wiesz, to się nie dowiesz...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.